II Obóz dla jeńców radzieckich – Szebnie

Po raz drugi do Szebni jeńcy radzieccy zostali przywiezieni, przez Niemców, w marcu 1944 roku,

zaraz po zamknięciu obozu pracy przymusowej dla Polaków i Żydów. Według raportów  Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych III Rzeszy przesłanych do Czerwonego Krzyża wynika, że w kwietniu 1944 w obozie przebywało 8 130 jeńców. Zdecydowana większość z nich była niezdolna do jakiejkolwiek pracy. 5 196 było kalekich i chorych. Jednak liczby te, Stanisław Zabierowski poddaje w wątpliwość, gdyż w barakach nie zmieściło by się tak dużo ludzi. Mieszkańcy Szebni wspominali o liczbie około 2 000 – 3 000  jeńców. Anna Nowak, która była w obozie raz, wspomina, że nie wszystkie baraki były zajęte.

 

Flaga komendanta Oberkommando der Wehrmacht 1941-1945
Flaga komendanta Oberkommando der Wehrmacht 1941-1945

 

Komendantem obozu nr 325 w Szebniach został oberst (pułkownik),

którego nazwisko nie jest znane. Mieszkał on we dworze razem z swoim następcą – majorem. Straż obozową pełniła kompania  818 batalionu strzelców krajowych, reszta batalionu stacjonowała w Krakowie w obozie nr 369. Stosunek straży do więźniów, był o wiele lepszy niż w pierwszym okresie przebywania jeńców w Szebniach. Uzasadnieniem tego był fakt, iż sytuacja na froncie wschodnim nie wyglądała dla Niemców najlepiej. W czasie I obozu jenieckiego, armia niemiecka parła na wschód i brała ogromną ilość jeńców, w bieżącej chwili, wojska pierwszego Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej były już przy granicy polskiej. Teraz to ogromna liczba Niemców trafiała w ręce wojsk radzieckich. Inną rzeczą jest to, że Niemcom brakowało rąk do pracy, więc wykorzystywano jeńców do pracy na lotnisku w Moderówce i Krośnie, w warsztatach w Turaszówce, rafinerii w Niegłowicach oraz do Jasła, gdzie zajmowali się pracami porządkowymi.

Tablica na pamiątkowym kamieniu ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach. W miejscu gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.
Tablica na pamiątkowym kamieniu ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach. W miejscu gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.

W czasie istnienia drugiego obozu, poprawiły się warunki żywieniowe jak i sanitarne.

Jeńcy mieli możliwość kąpania się, czy zbierania ziół poza terenem obozu, co ważne – bez konwoju strażników. Zioła wykorzystywano w szpitaliku znajdującym się na terenie obozu. Dzięki braku straży, jeńcy częściej widywali się z mieszkańcami okolicznych wsi i otrzymywali od nich pomoc.

Mimo wszystko, jeńcy licznie umierali w obozie.

W celu grzebania zmarłych, zajęto pole Marcina Gacka leżące na północny zachód od obozu. Według jego relacji, grób miał szerokość 2 metrów, długi był na 24 metry i głęboki na około 2,5 metra. Niemcy grzebali zmarłych przed świtem lub po zmroku, by nie było świadków. Do czasu wysiedlenia Szebni, nie został on jednak całkowicie wypełniony zwłokami.

Miejsce gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.
Miejsce gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.

Obóz został zlikwidowany w lipcu 1944 roku,

gdy front wschodni zbliżał się do Jasła. Do Szebni, Niemcy sprowadzili dodatkowo jeńców z obozu w Olchowcach, którzy razem ze zdrowymi i zdolnymi do marszu wyruszyli na zachód. Na terenie obozu zostało około 300 jeńców niezdolnych do samodzielnego poruszania.  W pomoc im, byli zaangażowani zarówno szebnianie z ks. Józefem Opiołą na czele, ale też młynarz z Jaszczwi. Wsparcie, jakie więźniowie otrzymali, pomogło im przetrwać do 13 sierpnia 1944. W tym dniu, teren Szebni został objęty pasem przyfrontowym i na terenie obozu zakwaterowano jednostkę artylerii polowej. Dowódca, obiecał zająć się jeńcami – jednak ograniczył się tylko do postawienia straży. Wyżywienie dla jeńców przekazywali w dalszym ciągu mieszkańcy Szebni, jednak w dniu 15 sierpnia razem z mieszkańcami innych wsi pasa przyfrontowego zostali wysiedleni.

Co stało się z jeńcami, nie wiadomo.

Kiedy po zakończeniu walk w okolicach Jasła (9 września 1944 r.) mieszkańcy Szebni wrócili do wsi, zastali częściowo zniszczone i spalone zabudowania obozu.

źródła:
Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich
fotografie:
fot. 1: Domena publiczna
fot. 2: własna
fot. 3: własna

 

Szebnie, Obóz pracy przymusowej – 1943-44

Od 1943, na terenie Szebni utworzono Zwangsarbeitslager, czyli obóz pracy przymusowej. Jego więźniami mieli być przede wszystkim Żydzi, ale po pewnym czasie zdecydowano o poddaniu izolacji również Polaków.

Szebnie Obóz pracy przymusowej

Klęska Niemców pod Stalingradem i przechylanie się szali zwycięstwa na stronę aliantów spowodowały, że Niemcy stali się bardziej nieufni i okrutni. Do tego, wzmożone akcje polskiego podziemia ściągnęły na kraj bestialskie pacyfikacje, podczas których znaczną liczbę ludzi zamordowano, zamknięto w więzieniach czy obozach.

W tej części dystryktu krakowskiego, nie było obozu koncentracyjnego ani obozu zagłady. W najbliższych (Oświęcim, Majdanek) znalazło się wielu okolicznych mieszkańców, jednak obozy te, nie podlegały policyjnym władzom dystryktu. Polityka terroru prowadzona względem miejscowej ludności, zmusiła hitlerowców do zorganizowania sieci obozów pracy przymusowej.

Obozy takiego powstały w:

  • Płaszowie – w pierwszej fazie tylko dla żydów, później dla Polaków. W 1944 r. stał się obozem koncentracyjnym,

  • Krakowie Liban – obóz karny,

  • Szebniach – dla Polaków i Żydów,

  • Mielcu – dla Żydów,

  • Rzeszowie – dla Żydów,

  • Pustkowie – pozostający w zarządzie komendy poligonu, jednakże wykorzystywany przez władze policyjne w tym sensie, że to głównie one decydowały, kto z cywilów zostanie w nim umieszczony jako więzień.

Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
fot. 1: Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach.
W Szebniach lager jest morowy,
tu mężczyźni, białogłowy,
z całej GG pozbierani,
są wciąż bici i kopani.
Jeden w d…, drugi w ryja,
ten za ciotkę, ów za stryja.
Tamten znowu za kiełbasy
Przyjechał tu na wywczasy.
Polityczni są najgorsi,
do ucieczki też najskorsi.
Komendancie wyjdź na czoło,
i uśmiechnij się wesoło!
Nie bądź taki znów ponury,
i nie szukaj w całym dziury.
Leszek nasz kochany
jest stale zapracowany,
stale pędzi, stale leci
Uciekajcie z drogi dzieci!
– – –
Nasi chłopcy są morowi
chociaż nie raz tracą głowy.
Nieraz są też u nich swary,
lecz wszyscy morusy z wiary.
A gdy któryś zachoruje,
wnet go szpital wykuruje,
bo w szpitalu leków wiele,
aspiryna i kąpiele.
Gdy cię brzuch kolego boli,
to ci dadzą gorzkiej soli.
Zaziębienie też się leczy,
kilka baniek, kawał świecy.
Siostry zawsze są gotowe
uciąć rękę, odciąć głowę,
bo takich szpitali niewiele.
Korzystajcie przyjaciele.

Napisany przez więźniów wiersz, który został wręczony z okazji imienin starszemu obozowemu Skarżyńskiemu. Szczególny, wisielczy humor, był odskocznią od tej tragicznej codzienności.

Zwangsarbeitslager

został utworzony na podstawie zarządzenia Juliana Schernera. Do jego zorganizowania wyznaczono nowo mianowanego komendanta obozu w Płaszowie – Amon’a Göth’ego. W dniu 9 marca 1943 r. z obozu w Płaszowie przewieziono do Szebni 47 osób. Był to pierwszy transport, który na miejscu zastał 40, pilnujących obozu Ukraińców ze szkoły werkschutzu w Moderówce. Do kwietnia tego roku, na teren obozu przewieziono ponad 250 żydów z Jasła i obozu w Płaszowie, głównie specjalistów: lekarzy, elektryków. Transporty osób narodowości polskiej były zdecydowanie mniej liczne niż Żydów. Niejednokrotnie były to grupy kilkuosobowe natomiast w okresie likwidacji gett czy obozów pracy przymusowej (szczególnie od sierpnia do października 1943) do Szebni trafiały setki, a nie raz tysiące Żydów. Całkowita liczba osób, które przebywały na terenie obozu jest ciężka do oszacowania ze względu na brak dokładnej dokumentacji. Jednak z tego, co można ustalić to wynika, że na teren obozu w pierwszym okresie jego istnienia, przywieziono około 4 500 osób. W większości narodowości Żydowskiej, celem Ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Wielu z nich zostało zamordowanych w lesie w Dobrucowej, Warzycach i bierowskich dołach, co tworzy swego rodzaju „morderczy trójkąt”.

Życie więźniów

Plan obozu pracy w Szebniach - Szebnie Obóz pracy przymusowej
fot. 2: Plan obozu pracy w Szebniach

Władze obozowe zachowywały centralnie ustalone zasady postępowania z więźniami obozów pracy przymusowej. Według nich, więzień powinien być pozbawiony człowieczeństwa. Tak jak i w innych tego typu miejscach, nazwiska zastąpiono numerami. Nietykalność, poczucie bezpieczeństwa, honor czy wręcz prawo do życia, w obozie nie istniały. Do tego przymus, nie tyle samej pracy, bo ta posiada cechy humanistyczne, lecz wykorzystywanie człowieka ponad jego siły. Warunki bytowe, wyżywienie wyniszczały organizmy więźniów z dnia na dzień.

Od początku istnienia obozu do połowy czerwca 1943, kiedy to obozem kierowali Pospiech i Scheidt sytuacja więźniów była tragiczna. W okresie rządów Kellermanna stopniowo się poprawiła. Polepszono wyżywienie i zmniejszono represje, szczególnie wobec Żydów. W sprawozdaniu z 31 grudnia 1943 r. Żegota opisuje, że obóz ten, jest jednym z najlepszych w całej Generalnej Guberni, a warunki w nim panujące są prawie zadowalające. Sytuacja diametralnie się zmieniła w momencie przejęcia obozu przez lagerführera Grzimka. W listopadzie 1943 r. wszyscy Żydzi zostali wysiedleni i wymordowani.

Na terenie Obozu w Szebniach nie używano pasiaków. Więźniowie pochodzenia żydowskiego nosili własne ubrania, natomiast innej narodowości otrzymywali ubrania pożydowskie, będące w tragicznym stanie. Wszystkie ubrania były znakowane czerwoną farbą olejną w postaci namalowanego na marynarce, pionowego pasa o szerokości 6 cm i długości 40 cm. Z przodu, po prawej stronie znajdował się taki sam pas. Na wysokości kieszeni, przyszyty był nr obozowy więźnia, a nad nim symbol P lub U oznaczający Polaka lub Ukraińca. Więźniowie uznani za niebezpiecznych, oznaczeni byli czerwoną, okrągłą łatą o średnicy 10 cm na białym, 20 centymetrowym tle znajdującym się na marynarce z tyłu i po lewej stronie przodu. Na prawej nogawce namalowany był, w formie lampasa taki sam pas jak na marynarce, a na lewej, nad kolanem przyszyty był nr więźnia. Kobiety miały wymalowany pas na sukienkach na plecach i rękawach, a nr obozowy znajdował się na lewym rękawie.

Ksiądz proboszcz Józef Opioła i ks. katecheta Marek Krupa witają Matkę Najświętszą - 1970 r. - Szebnie Obóz pracy przymusowej
fot. 3: Ksiądz proboszcz Józef Opioła i ks. katecheta Marek Krupa witają Matkę Najświętszą – 1970 r.

 

Ks. Józef Opioła - do Szebni przybył 1 sierpnia 1937 r. Uczył tu m.in. religii. W czasie okupacji niósł pomoc i otuchę ofiarom niemieckiego terroru, wspomagał więźniów obozu hitlerowskiego w Szebniach, dostarczając im żywność i lekarstwa oraz przekazywał korespondencję, pomagał tez żołnierzom AK jako powiernik wielu tajemnic polskiego podziemia.
Ks. Józef Opioła – do Szebni przybył 1 sierpnia 1937 r. Uczył tu m.in. religii. W czasie okupacji niósł pomoc i otuchę ofiarom niemieckiego terroru, wspomagał więźniów obozu hitlerowskiego w Szebniach, dostarczając im żywność i lekarstwa oraz przekazywał korespondencję, pomagał też żołnierzom AK, jako powiernik wielu tajemnic polskiego podziemia.

 

Do czasów Kellermanna, ciężko pracujący więźniowie otrzymywali na śniadanie i kolację: 25 dekagramów chleba oraz  po 3/4 litra czarnej, zbożowej kawy, oczywiście bez cukru. Na obiad składała się taka sama ilość zupy ziemniaczanej lub brukwiowej. Po objęciu przez niego obozu, do zupy dodawano trochę pęczaku, a zdarzało się, że również nieco podrobów końskich. Zaś do chleba: margarynę, łyżkę marmolady z buraków lub krwawej kiszki. Dzięki proboszczowi z Szebni, udało się zorganizować możliwość przekazywania paczek żywnościowych dla więźniów. Dla kuchni obozowej, dostarczano żywność z Tarnowca, Warzyc, Jedlicza czy nawet z Jodłowej. Paczki indywidualne, więźniowie mogli otrzymać raz w tygodniu, przy czym część musieli oddawać na rzecz chorych, leżących w szpitaliku obozowym. Na zdobycie dodatkowego pożywienia, mieli możliwość więźniowie pracujący poza obozem.

Praca w obozie

Na terenie obozu podstawowym zajęciem było wykonywanie zadań rzemieślniczych w warsztatach. Rozbudowywano je szczególnie w czasie likwidacji gett, od września do listopada. Gdy Żydzi zostali wysiedleni z obozu, utworzono komando, które zajmowało się konserwowaniem około 150 maszyn do szycia sprowadzonych razem z Żydami. Istniały również komanda zajmujące się:

  • modernizacją obozu – Grupa 30-40 więźniów rozbierająca i budująca od nowa w innym miejscu baraki. Czas na rozebranie i postawienie baraku to 3 dni!

  • rozbudową obozu – 50 osób,

  • kopaniem studni w niemieckiej części obozu,

  • utrzymaniem czystości,

  • usuwaniem zwłok z terenu obozu,

  • pralnia, kuchnia, biura komendy i wyrabianie warkoczy ze słomy to zajęcia, które przeznaczone były dla kobiet w obozie.

Więźniowie pracowali również poza obozem. Kierowani byli do pracy w Rafinerii w Niegłowicach (dziś dzielnica Jasła), odpowiedzialni byli za utrzymywanie porządku na ulicach Jasła (codziennie przewożono do Jasła około 100 osób). Pracowali również przy asfaltowaniu drogi z Jasła do Gorlic oraz przy pracach polowych. Te ostatnie często były wykorzystywane jako okazja do pomocy żywnościowej.

Szczególną pracę wykonywało komando „lagermusik”, czyli orkiestra obozowa. Grali w niej m.in. Mark Kofler – nauczyciel muzyki z Drezna, gitarzysta Czerkasow, piosenkarka Teresa Winter i Cyganka z Nadrenii. W orkiestrze grało około 20 osób. Na terenie obozu były dwa fortepiany i pianino, a pozostałe instrumenty przywożono z gett. Orkiestra grała podczas pijackich imprez na dworze. Z początkiem listopada, zresztą jak wcześniej zapowiedział Grzimek – wszyscy członkowie orkiestry żydowskiego pochodzenia zostali rozstrzelani.

nr obozowy Numer obozowy Marii Zych - Szebnie Obóz pracy przymusowej
fot. 4: nr obozowy Marii Zych

Rymanów, Cieszyna, Krosno – Podobozy

Obóz pracy przymusowej w Szebniach miał 3 podobozy. Od czerwca 1943 r. utworzono podobóz w Rymanowie, który został powołany by zlikwidować wcześniej założony tam obóz jeniecki dla 10 000 żołnierzy radzieckich. Rozebrane baraki zostały przewiezione do obozów w Szebniach i Płaszowie.

W Cieszynie więźniowie zajmowali się pracą w kamieniołomach. Codziennie dowożono tam z Szebni około 150 Żydów, a później też Polaków. Kamień potrzebny był do budowy kwatery Hitlera w niedalekiej Stępinie. Do czerwca 1942 r włoska firma „Askania” wybudowała długi na 500 m betonowy tunel kolejowy. Z tej kwatery Hitler kierował w początkowej fazie działaniami na froncie wschodnim. W tym miejscu odbywał również rozmowy z włoskim dyktatorem, Benitem Mussolinim. W połowie listopada 1943 wybudowano tam barak w którym osadzono 100 więźniów z szebniańskiego obozu. Podobóz został zlikwidowany po tym jak, komendant Stock dowiedział się o planowanej, dużej ucieczce. Z pomocą żołnierzy ze straży kwatery Hitlera w Stępinie, otoczyli barak, więźniów załadowali do samochodów i wywieziono do Szebni.

W Krośnie, obóz powstał 25 sierpnia 1942 na lotnisku, po wysiedleniu Żydów z miasta, był samoistnym obozem podległym komendzie lotniska. W momencie utworzenia obozu w Szebniach, został podporządkowany pod jego komendanturę. Umieszczono w nim około 125 osób, głównie Żydówek. Więźniowie zajmowali się obsługą lotniska. Został zlikwidowany niedługo przed zamknięciem obozu macierzystego.

Likwidacja obozu

Decyzja o zamknięciu obozu pracy przymusowej w Szebniach, została podjęta już pod koniec 1943 r. wówczas, więźniowie zaczęli pakować do wagonów mienie pożydowskie, a do baraków obozowych sprowadzili się żołnierze kompanii gospodarczej Wermachtu. Wśród rzeczy przejętych od więźniów, a przewiezionych do obozu w Płaszowie przesłano: dwa wagony obuwia, ogromne ilości bielizny, ubrań oraz maszyny do szycia i inne narzędzia rzemieślnicze. Przygotowano również do transportu akta obozowe i personalne więźniów. Końcem roku, komendantura obozu zwolniła część więźniów, a część przekazała do pracy na kolei. 2 lutego 1944 roku, około 1 000 osób zostało załadowanych do wagonów i przewiezionych do obozu koncentracyjnego w Płaszowie.

Widok obozu Płaszów w 1942 roku
Widok obozu Płaszów w 1942 roku

Straty osobowe

W przypadku obozu pracy w Szebniach, istnieje możliwość dość dokładnego obliczenia ilości zamordowanych osób. Na podstawie materiału dowodowego, Stanisław Zabierowski stwierdza, że w Szebniach i okolicach zamordowanych zostało około 1 400 Żydów. Na tę liczbę składają się mordy 700 Żydów, pochodzących z tarnowskiego getta i rozstrzelanych w Dobrucowej.  Do tego doliczyć trzeba 540 zabitych w samym obozie przez Grzimka i załogę obozową w dn. 8 listopada 1943r. 16 więźniów zabitych zostało w związku z ucieczkami. Pozostali to: 7 żebraków z Jasła, 3 ciężarne oraz około 40 upośledzonych mieszkańców powiatu jasielskiego. Warunki obozowe doprowadziły do śmierci 30 więźniów.

Około 2 800 Żydów zostało przewiezionych 4 listopada 1943 r. do obozu w Auschwitz-Birkenau. Najprawdopodobniej, zostali tam zabici. Jednakże nie można zaliczyć ich do ofiar obozu szebniańskiego.

Zakończeniem tej części

niech będzie cytat z listu więźnia obozu pracy przymusowej w Szebniach, do Stanisława Zabierowskiego:
„Duże oddanie się sprawie obozu uważałem za obowiązek Polaka, (…) nie tyle dla czasów, ile dla tego miejsca, gdzie spotkałem (właśnie w obozie) najlepszych w moim życiu kolegów. Pod tym względem owe smutne miesiące obozowe (to paradoks) były, rzekłbym nawet… wspaniałe (…). Chyba bywa tak w każdym nieszczęściu.”*

Po kilkudziesięciu latach, dokładnie 22 września 1979 roku, nastąpiło spotkanie byłych więźniów obozu pracy w Szebniach. Na uroczystości przybyło ich 22. Niektórzy z nich zostali lekarzami, naukowcami, zajmowali stanowiska kierownicze w swoich zawodach. Jak pisał Albin Szeliga, byli szczęśliwi i radośni spotkaniem po latach tylu. (…) Uśmiechnięci i w przeszłość wpatrzeni.

Kolejna część dotyczyć będzie II obozu jenieckiego w Szebniach, powstałego po przewiezieniu więźniów z Zwangsarbeitslager Szebnie do „Konzentrationslager Plaszow bei Krakau”

Tablica na pamiątkowym kamieni ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach
Tablica na pamiątkowym kamieniu ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach
Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Miejsce gdzie stał obóz pracy przymusowej w Szebniach.
Miejsce gdzie stał obóz pracy przymusowej w Szebniach.

 

Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Szebnie Obóz pracy przymusowej - Tablica pierwotnie umieszczona nad bramą wjazdową na teren obozu pracy przymusowej. Fot. Krzysztof Kolanko, ze zbiorów Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie
Tablica pierwotnie umieszczona nad bramą wjazdową na teren obozu pracy przymusowej. Fot. Krzysztof Kolanko, ze zbiorów Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie

źródła:
Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich
*Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich str. 176, przypis 127
fotografie:
fot. 1: własna
fot. 2: skan z książki: Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich
fot. 3: Domena publiczna, (szebnie.archiwa.org)
fot. 4: Macek Zofia, Licencja: CC-BY-NC, (http://szebnie.archiwa.org/)
fot. 5: Domena publiczna (commons.wikimedia.org)
fot. tytułowa:  Fot. Krzysztof Kolanko, ze zbiorów Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie (muzeumkrosno.pl)

Obóz jeniecki w Szebniach 1941-42

Słowem wstępu.

Od dłuższego czasu, chciałem przygotować opisy trzech obozów, które zostały umiejscowione w Szebniach przez Niemców, w okresie II Wojny Światowej. W połowie zeszłego roku przygotowując krótką notatkę na ten temat, korzystałem ze źródeł dostępnych on-line. Jednak czegoś mi w nich brakowało. Po kilku próbach znalezienia literatury książkowej, udało się zdobyć pozycję Stanisława Zabierowskiego „Szebnie dzieje obozów hitlerowskich” (Krajowa Agencja Wydawnicza – Rzeszów 1985). Po jej przeczytaniu mogłem zabrać się za tekst, który przed Wami prezentuję. Czytaj dalej Obóz jeniecki w Szebniach 1941-42

Mogiła 260 Żydów – Jasło – Podzamcze

Miejsce zbiorowego mordu żydowskich mieszkańców Kołaczyc. To tutaj zastrzelono 260 osób, wyznawców religii mojżeszowej. Mogiła jest znakiem pamięci, tych strasznych czasów.

Jeśli chodzi o historię żydów na terenie Kołaczyc, to dokument z 1783 roku mówi że „W mieście nie ma nawet jednego Żyda, w związku z czym sytuacja miejscowych obywateli jest lepsza”. Privilegium de non tolerandis Judaeis – zakaz osiedlania się Żydów obowiązywał do 1867 r., chociaż niezbyt rygorystycznie był przestrzegany, ponieważ w 1676 r. mieszkały tu dwie rodziny żydowskie, a w 1824 r. jedna. W 1880 r. mieszkało w Kołaczycach 115 Żydów, a w 20 lat później – 247, tj. 13,8% ogółu mieszkańców. Pod koniec wieku XIX Kołaczyce utraciły prawa miejskie. W drugiej połowie XIX w. powstał tu liczący się ośrodek chasydyzmu. Od 1896 r. działało w środowisku żydowskim Towarzystwo Zaliczkowe, na którego czele stał Mojżesz Wolf. Do wybuchy I wojny światowej lokalna społeczność żydowska liczyła ok. 300 osób.

Gwiazda dawida

Lasy w okolicach Jasła, skrywają wiele tajemnic. Jedną z nich dość dobrze skrywaną, jest historia Żydów z Kołaczyc, która wydarzyła się w trakcie II Wojny Światowej. Przed wybuchem II wojny światowej mieszkało tu 250 Żydów. Zajmowali się przede wszystkim drobnym handlem. Niemcy zdobyli Kołaczyce w połowie wrześnie 1939 roku. W grudniu tego samego roku na terenie Kołaczyc utworzony został Judenrat. Latem  1941 roku część żydowskich mieszkańców została przeniesiona do getta w Jaśle. Data utworzenia getta w samych Kołaczycach nie jest znana, ale wiadomo że 12 sierpnia 1942 roku wypędzono wszystkich Żydów z Kołaczyckiego getta i zostali zgonieni na kołaczyckie błonia, tam zostali załadowani na samochody i wywiezieni w kierunku Jasła.

Mogiła w lesie na podzamczu

W lesie w okolicach Krajowic zamordowano wszystkich, których wywieziono. W ciągu kilku miesięcy wyłapano tych, którym udało się uciec z getta a zostali złapani. Ostatnim cadykiem w Kołaczycach był Chaim Baruch Halberstam, prawnuk Chaima, cadyka z Nowego Sącza, założyciela dynastii cadyków z rodu Halberstamów, będący jednocześnie rabinem we Frysztaku.

Mogiła w lesie na podzamczu

Aby dotrzeć do mogiły, proponuje zostawić samochód na parkingu obok nieistniejącej już restauracji.
N 49° 46.628 E 021° 26.787 - Parking

Następnie trzeba udać się na wschód, na miejsce składowania drewna.

N 49° 46.649 E 021° 26.901 - Na miejscu składowania drewna, obok wysokiego dębu, skręcamy w prawo.

Idąc ścieżką, po lewej stronie mijasz brzozę po około 10 metrach skręcamy w lewo. Widać delikatnie wydeptaną ścieżkę.

N 49° 46.657 E 021° 26.942 - brzoza

Na drzewie widać pomarańczową strzałkę, która wskazuje kierunek drogi.

N 49° 46.677 E 021° 26.996 - Mogiła