II Obóz dla jeńców radzieckich – Szebnie

Po raz drugi do Szebni jeńcy radzieccy zostali przywiezieni, przez Niemców, w marcu 1944 roku,

zaraz po zamknięciu obozu pracy przymusowej dla Polaków i Żydów. Według raportów  Naczelnego Dowództwa Sił Zbrojnych III Rzeszy przesłanych do Czerwonego Krzyża wynika, że w kwietniu 1944 w obozie przebywało 8 130 jeńców. Zdecydowana większość z nich była niezdolna do jakiejkolwiek pracy. 5 196 było kalekich i chorych. Jednak liczby te, Stanisław Zabierowski poddaje w wątpliwość, gdyż w barakach nie zmieściło by się tak dużo ludzi. Mieszkańcy Szebni wspominali o liczbie około 2 000 – 3 000  jeńców. Anna Nowak, która była w obozie raz, wspomina, że nie wszystkie baraki były zajęte.

 

Flaga komendanta Oberkommando der Wehrmacht 1941-1945
Flaga komendanta Oberkommando der Wehrmacht 1941-1945

 

Komendantem obozu nr 325 w Szebniach został oberst (pułkownik),

którego nazwisko nie jest znane. Mieszkał on we dworze razem z swoim następcą – majorem. Straż obozową pełniła kompania  818 batalionu strzelców krajowych, reszta batalionu stacjonowała w Krakowie w obozie nr 369. Stosunek straży do więźniów, był o wiele lepszy niż w pierwszym okresie przebywania jeńców w Szebniach. Uzasadnieniem tego był fakt, iż sytuacja na froncie wschodnim nie wyglądała dla Niemców najlepiej. W czasie I obozu jenieckiego, armia niemiecka parła na wschód i brała ogromną ilość jeńców, w bieżącej chwili, wojska pierwszego Frontu Ukraińskiego Armii Czerwonej były już przy granicy polskiej. Teraz to ogromna liczba Niemców trafiała w ręce wojsk radzieckich. Inną rzeczą jest to, że Niemcom brakowało rąk do pracy, więc wykorzystywano jeńców do pracy na lotnisku w Moderówce i Krośnie, w warsztatach w Turaszówce, rafinerii w Niegłowicach oraz do Jasła, gdzie zajmowali się pracami porządkowymi.

Tablica na pamiątkowym kamieniu ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach. W miejscu gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.
Tablica na pamiątkowym kamieniu ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach. W miejscu gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.

W czasie istnienia drugiego obozu, poprawiły się warunki żywieniowe jak i sanitarne.

Jeńcy mieli możliwość kąpania się, czy zbierania ziół poza terenem obozu, co ważne – bez konwoju strażników. Zioła wykorzystywano w szpitaliku znajdującym się na terenie obozu. Dzięki braku straży, jeńcy częściej widywali się z mieszkańcami okolicznych wsi i otrzymywali od nich pomoc.

Mimo wszystko, jeńcy licznie umierali w obozie.

W celu grzebania zmarłych, zajęto pole Marcina Gacka leżące na północny zachód od obozu. Według jego relacji, grób miał szerokość 2 metrów, długi był na 24 metry i głęboki na około 2,5 metra. Niemcy grzebali zmarłych przed świtem lub po zmroku, by nie było świadków. Do czasu wysiedlenia Szebni, nie został on jednak całkowicie wypełniony zwłokami.

Miejsce gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.
Miejsce gdzie stał II Obóz jeniecki w Szebniach.

Obóz został zlikwidowany w lipcu 1944 roku,

gdy front wschodni zbliżał się do Jasła. Do Szebni, Niemcy sprowadzili dodatkowo jeńców z obozu w Olchowcach, którzy razem ze zdrowymi i zdolnymi do marszu wyruszyli na zachód. Na terenie obozu zostało około 300 jeńców niezdolnych do samodzielnego poruszania.  W pomoc im, byli zaangażowani zarówno szebnianie z ks. Józefem Opiołą na czele, ale też młynarz z Jaszczwi. Wsparcie, jakie więźniowie otrzymali, pomogło im przetrwać do 13 sierpnia 1944. W tym dniu, teren Szebni został objęty pasem przyfrontowym i na terenie obozu zakwaterowano jednostkę artylerii polowej. Dowódca, obiecał zająć się jeńcami – jednak ograniczył się tylko do postawienia straży. Wyżywienie dla jeńców przekazywali w dalszym ciągu mieszkańcy Szebni, jednak w dniu 15 sierpnia razem z mieszkańcami innych wsi pasa przyfrontowego zostali wysiedleni.

Co stało się z jeńcami, nie wiadomo.

Kiedy po zakończeniu walk w okolicach Jasła (9 września 1944 r.) mieszkańcy Szebni wrócili do wsi, zastali częściowo zniszczone i spalone zabudowania obozu.

źródła:
Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich
fotografie:
fot. 1: Domena publiczna
fot. 2: własna
fot. 3: własna

 

Szebnie, Obóz pracy przymusowej – 1943-44

Od 1943, na terenie Szebni utworzono Zwangsarbeitslager, czyli obóz pracy przymusowej. Jego więźniami mieli być przede wszystkim Żydzi, ale po pewnym czasie zdecydowano o poddaniu izolacji również Polaków.

Szebnie Obóz pracy przymusowej

Klęska Niemców pod Stalingradem i przechylanie się szali zwycięstwa na stronę aliantów spowodowały, że Niemcy stali się bardziej nieufni i okrutni. Do tego, wzmożone akcje polskiego podziemia ściągnęły na kraj bestialskie pacyfikacje, podczas których znaczną liczbę ludzi zamordowano, zamknięto w więzieniach czy obozach.

W tej części dystryktu krakowskiego, nie było obozu koncentracyjnego ani obozu zagłady. W najbliższych (Oświęcim, Majdanek) znalazło się wielu okolicznych mieszkańców, jednak obozy te, nie podlegały policyjnym władzom dystryktu. Polityka terroru prowadzona względem miejscowej ludności, zmusiła hitlerowców do zorganizowania sieci obozów pracy przymusowej.

Obozy takiego powstały w:

  • Płaszowie – w pierwszej fazie tylko dla żydów, później dla Polaków. W 1944 r. stał się obozem koncentracyjnym,

  • Krakowie Liban – obóz karny,

  • Szebniach – dla Polaków i Żydów,

  • Mielcu – dla Żydów,

  • Rzeszowie – dla Żydów,

  • Pustkowie – pozostający w zarządzie komendy poligonu, jednakże wykorzystywany przez władze policyjne w tym sensie, że to głównie one decydowały, kto z cywilów zostanie w nim umieszczony jako więzień.

Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
fot. 1: Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach.
W Szebniach lager jest morowy,
tu mężczyźni, białogłowy,
z całej GG pozbierani,
są wciąż bici i kopani.
Jeden w d…, drugi w ryja,
ten za ciotkę, ów za stryja.
Tamten znowu za kiełbasy
Przyjechał tu na wywczasy.
Polityczni są najgorsi,
do ucieczki też najskorsi.
Komendancie wyjdź na czoło,
i uśmiechnij się wesoło!
Nie bądź taki znów ponury,
i nie szukaj w całym dziury.
Leszek nasz kochany
jest stale zapracowany,
stale pędzi, stale leci
Uciekajcie z drogi dzieci!
– – –
Nasi chłopcy są morowi
chociaż nie raz tracą głowy.
Nieraz są też u nich swary,
lecz wszyscy morusy z wiary.
A gdy któryś zachoruje,
wnet go szpital wykuruje,
bo w szpitalu leków wiele,
aspiryna i kąpiele.
Gdy cię brzuch kolego boli,
to ci dadzą gorzkiej soli.
Zaziębienie też się leczy,
kilka baniek, kawał świecy.
Siostry zawsze są gotowe
uciąć rękę, odciąć głowę,
bo takich szpitali niewiele.
Korzystajcie przyjaciele.

Napisany przez więźniów wiersz, który został wręczony z okazji imienin starszemu obozowemu Skarżyńskiemu. Szczególny, wisielczy humor, był odskocznią od tej tragicznej codzienności.

Zwangsarbeitslager

został utworzony na podstawie zarządzenia Juliana Schernera. Do jego zorganizowania wyznaczono nowo mianowanego komendanta obozu w Płaszowie – Amon’a Göth’ego. W dniu 9 marca 1943 r. z obozu w Płaszowie przewieziono do Szebni 47 osób. Był to pierwszy transport, który na miejscu zastał 40, pilnujących obozu Ukraińców ze szkoły werkschutzu w Moderówce. Do kwietnia tego roku, na teren obozu przewieziono ponad 250 żydów z Jasła i obozu w Płaszowie, głównie specjalistów: lekarzy, elektryków. Transporty osób narodowości polskiej były zdecydowanie mniej liczne niż Żydów. Niejednokrotnie były to grupy kilkuosobowe natomiast w okresie likwidacji gett czy obozów pracy przymusowej (szczególnie od sierpnia do października 1943) do Szebni trafiały setki, a nie raz tysiące Żydów. Całkowita liczba osób, które przebywały na terenie obozu jest ciężka do oszacowania ze względu na brak dokładnej dokumentacji. Jednak z tego, co można ustalić to wynika, że na teren obozu w pierwszym okresie jego istnienia, przywieziono około 4 500 osób. W większości narodowości Żydowskiej, celem Ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej. Wielu z nich zostało zamordowanych w lesie w Dobrucowej, Warzycach i bierowskich dołach, co tworzy swego rodzaju „morderczy trójkąt”.

Życie więźniów

Plan obozu pracy w Szebniach - Szebnie Obóz pracy przymusowej
fot. 2: Plan obozu pracy w Szebniach

Władze obozowe zachowywały centralnie ustalone zasady postępowania z więźniami obozów pracy przymusowej. Według nich, więzień powinien być pozbawiony człowieczeństwa. Tak jak i w innych tego typu miejscach, nazwiska zastąpiono numerami. Nietykalność, poczucie bezpieczeństwa, honor czy wręcz prawo do życia, w obozie nie istniały. Do tego przymus, nie tyle samej pracy, bo ta posiada cechy humanistyczne, lecz wykorzystywanie człowieka ponad jego siły. Warunki bytowe, wyżywienie wyniszczały organizmy więźniów z dnia na dzień.

Od początku istnienia obozu do połowy czerwca 1943, kiedy to obozem kierowali Pospiech i Scheidt sytuacja więźniów była tragiczna. W okresie rządów Kellermanna stopniowo się poprawiła. Polepszono wyżywienie i zmniejszono represje, szczególnie wobec Żydów. W sprawozdaniu z 31 grudnia 1943 r. Żegota opisuje, że obóz ten, jest jednym z najlepszych w całej Generalnej Guberni, a warunki w nim panujące są prawie zadowalające. Sytuacja diametralnie się zmieniła w momencie przejęcia obozu przez lagerführera Grzimka. W listopadzie 1943 r. wszyscy Żydzi zostali wysiedleni i wymordowani.

Na terenie Obozu w Szebniach nie używano pasiaków. Więźniowie pochodzenia żydowskiego nosili własne ubrania, natomiast innej narodowości otrzymywali ubrania pożydowskie, będące w tragicznym stanie. Wszystkie ubrania były znakowane czerwoną farbą olejną w postaci namalowanego na marynarce, pionowego pasa o szerokości 6 cm i długości 40 cm. Z przodu, po prawej stronie znajdował się taki sam pas. Na wysokości kieszeni, przyszyty był nr obozowy więźnia, a nad nim symbol P lub U oznaczający Polaka lub Ukraińca. Więźniowie uznani za niebezpiecznych, oznaczeni byli czerwoną, okrągłą łatą o średnicy 10 cm na białym, 20 centymetrowym tle znajdującym się na marynarce z tyłu i po lewej stronie przodu. Na prawej nogawce namalowany był, w formie lampasa taki sam pas jak na marynarce, a na lewej, nad kolanem przyszyty był nr więźnia. Kobiety miały wymalowany pas na sukienkach na plecach i rękawach, a nr obozowy znajdował się na lewym rękawie.

Ksiądz proboszcz Józef Opioła i ks. katecheta Marek Krupa witają Matkę Najświętszą - 1970 r. - Szebnie Obóz pracy przymusowej
fot. 3: Ksiądz proboszcz Józef Opioła i ks. katecheta Marek Krupa witają Matkę Najświętszą – 1970 r.

 

Ks. Józef Opioła - do Szebni przybył 1 sierpnia 1937 r. Uczył tu m.in. religii. W czasie okupacji niósł pomoc i otuchę ofiarom niemieckiego terroru, wspomagał więźniów obozu hitlerowskiego w Szebniach, dostarczając im żywność i lekarstwa oraz przekazywał korespondencję, pomagał tez żołnierzom AK jako powiernik wielu tajemnic polskiego podziemia.
Ks. Józef Opioła – do Szebni przybył 1 sierpnia 1937 r. Uczył tu m.in. religii. W czasie okupacji niósł pomoc i otuchę ofiarom niemieckiego terroru, wspomagał więźniów obozu hitlerowskiego w Szebniach, dostarczając im żywność i lekarstwa oraz przekazywał korespondencję, pomagał też żołnierzom AK, jako powiernik wielu tajemnic polskiego podziemia.

 

Do czasów Kellermanna, ciężko pracujący więźniowie otrzymywali na śniadanie i kolację: 25 dekagramów chleba oraz  po 3/4 litra czarnej, zbożowej kawy, oczywiście bez cukru. Na obiad składała się taka sama ilość zupy ziemniaczanej lub brukwiowej. Po objęciu przez niego obozu, do zupy dodawano trochę pęczaku, a zdarzało się, że również nieco podrobów końskich. Zaś do chleba: margarynę, łyżkę marmolady z buraków lub krwawej kiszki. Dzięki proboszczowi z Szebni, udało się zorganizować możliwość przekazywania paczek żywnościowych dla więźniów. Dla kuchni obozowej, dostarczano żywność z Tarnowca, Warzyc, Jedlicza czy nawet z Jodłowej. Paczki indywidualne, więźniowie mogli otrzymać raz w tygodniu, przy czym część musieli oddawać na rzecz chorych, leżących w szpitaliku obozowym. Na zdobycie dodatkowego pożywienia, mieli możliwość więźniowie pracujący poza obozem.

Praca w obozie

Na terenie obozu podstawowym zajęciem było wykonywanie zadań rzemieślniczych w warsztatach. Rozbudowywano je szczególnie w czasie likwidacji gett, od września do listopada. Gdy Żydzi zostali wysiedleni z obozu, utworzono komando, które zajmowało się konserwowaniem około 150 maszyn do szycia sprowadzonych razem z Żydami. Istniały również komanda zajmujące się:

  • modernizacją obozu – Grupa 30-40 więźniów rozbierająca i budująca od nowa w innym miejscu baraki. Czas na rozebranie i postawienie baraku to 3 dni!

  • rozbudową obozu – 50 osób,

  • kopaniem studni w niemieckiej części obozu,

  • utrzymaniem czystości,

  • usuwaniem zwłok z terenu obozu,

  • pralnia, kuchnia, biura komendy i wyrabianie warkoczy ze słomy to zajęcia, które przeznaczone były dla kobiet w obozie.

Więźniowie pracowali również poza obozem. Kierowani byli do pracy w Rafinerii w Niegłowicach (dziś dzielnica Jasła), odpowiedzialni byli za utrzymywanie porządku na ulicach Jasła (codziennie przewożono do Jasła około 100 osób). Pracowali również przy asfaltowaniu drogi z Jasła do Gorlic oraz przy pracach polowych. Te ostatnie często były wykorzystywane jako okazja do pomocy żywnościowej.

Szczególną pracę wykonywało komando „lagermusik”, czyli orkiestra obozowa. Grali w niej m.in. Mark Kofler – nauczyciel muzyki z Drezna, gitarzysta Czerkasow, piosenkarka Teresa Winter i Cyganka z Nadrenii. W orkiestrze grało około 20 osób. Na terenie obozu były dwa fortepiany i pianino, a pozostałe instrumenty przywożono z gett. Orkiestra grała podczas pijackich imprez na dworze. Z początkiem listopada, zresztą jak wcześniej zapowiedział Grzimek – wszyscy członkowie orkiestry żydowskiego pochodzenia zostali rozstrzelani.

nr obozowy Numer obozowy Marii Zych - Szebnie Obóz pracy przymusowej
fot. 4: nr obozowy Marii Zych

Rymanów, Cieszyna, Krosno – Podobozy

Obóz pracy przymusowej w Szebniach miał 3 podobozy. Od czerwca 1943 r. utworzono podobóz w Rymanowie, który został powołany by zlikwidować wcześniej założony tam obóz jeniecki dla 10 000 żołnierzy radzieckich. Rozebrane baraki zostały przewiezione do obozów w Szebniach i Płaszowie.

W Cieszynie więźniowie zajmowali się pracą w kamieniołomach. Codziennie dowożono tam z Szebni około 150 Żydów, a później też Polaków. Kamień potrzebny był do budowy kwatery Hitlera w niedalekiej Stępinie. Do czerwca 1942 r włoska firma „Askania” wybudowała długi na 500 m betonowy tunel kolejowy. Z tej kwatery Hitler kierował w początkowej fazie działaniami na froncie wschodnim. W tym miejscu odbywał również rozmowy z włoskim dyktatorem, Benitem Mussolinim. W połowie listopada 1943 wybudowano tam barak w którym osadzono 100 więźniów z szebniańskiego obozu. Podobóz został zlikwidowany po tym jak, komendant Stock dowiedział się o planowanej, dużej ucieczce. Z pomocą żołnierzy ze straży kwatery Hitlera w Stępinie, otoczyli barak, więźniów załadowali do samochodów i wywieziono do Szebni.

W Krośnie, obóz powstał 25 sierpnia 1942 na lotnisku, po wysiedleniu Żydów z miasta, był samoistnym obozem podległym komendzie lotniska. W momencie utworzenia obozu w Szebniach, został podporządkowany pod jego komendanturę. Umieszczono w nim około 125 osób, głównie Żydówek. Więźniowie zajmowali się obsługą lotniska. Został zlikwidowany niedługo przed zamknięciem obozu macierzystego.

Likwidacja obozu

Decyzja o zamknięciu obozu pracy przymusowej w Szebniach, została podjęta już pod koniec 1943 r. wówczas, więźniowie zaczęli pakować do wagonów mienie pożydowskie, a do baraków obozowych sprowadzili się żołnierze kompanii gospodarczej Wermachtu. Wśród rzeczy przejętych od więźniów, a przewiezionych do obozu w Płaszowie przesłano: dwa wagony obuwia, ogromne ilości bielizny, ubrań oraz maszyny do szycia i inne narzędzia rzemieślnicze. Przygotowano również do transportu akta obozowe i personalne więźniów. Końcem roku, komendantura obozu zwolniła część więźniów, a część przekazała do pracy na kolei. 2 lutego 1944 roku, około 1 000 osób zostało załadowanych do wagonów i przewiezionych do obozu koncentracyjnego w Płaszowie.

Widok obozu Płaszów w 1942 roku
Widok obozu Płaszów w 1942 roku

Straty osobowe

W przypadku obozu pracy w Szebniach, istnieje możliwość dość dokładnego obliczenia ilości zamordowanych osób. Na podstawie materiału dowodowego, Stanisław Zabierowski stwierdza, że w Szebniach i okolicach zamordowanych zostało około 1 400 Żydów. Na tę liczbę składają się mordy 700 Żydów, pochodzących z tarnowskiego getta i rozstrzelanych w Dobrucowej.  Do tego doliczyć trzeba 540 zabitych w samym obozie przez Grzimka i załogę obozową w dn. 8 listopada 1943r. 16 więźniów zabitych zostało w związku z ucieczkami. Pozostali to: 7 żebraków z Jasła, 3 ciężarne oraz około 40 upośledzonych mieszkańców powiatu jasielskiego. Warunki obozowe doprowadziły do śmierci 30 więźniów.

Około 2 800 Żydów zostało przewiezionych 4 listopada 1943 r. do obozu w Auschwitz-Birkenau. Najprawdopodobniej, zostali tam zabici. Jednakże nie można zaliczyć ich do ofiar obozu szebniańskiego.

Zakończeniem tej części

niech będzie cytat z listu więźnia obozu pracy przymusowej w Szebniach, do Stanisława Zabierowskiego:
„Duże oddanie się sprawie obozu uważałem za obowiązek Polaka, (…) nie tyle dla czasów, ile dla tego miejsca, gdzie spotkałem (właśnie w obozie) najlepszych w moim życiu kolegów. Pod tym względem owe smutne miesiące obozowe (to paradoks) były, rzekłbym nawet… wspaniałe (…). Chyba bywa tak w każdym nieszczęściu.”*

Po kilkudziesięciu latach, dokładnie 22 września 1979 roku, nastąpiło spotkanie byłych więźniów obozu pracy w Szebniach. Na uroczystości przybyło ich 22. Niektórzy z nich zostali lekarzami, naukowcami, zajmowali stanowiska kierownicze w swoich zawodach. Jak pisał Albin Szeliga, byli szczęśliwi i radośni spotkaniem po latach tylu. (…) Uśmiechnięci i w przeszłość wpatrzeni.

Kolejna część dotyczyć będzie II obozu jenieckiego w Szebniach, powstałego po przewiezieniu więźniów z Zwangsarbeitslager Szebnie do „Konzentrationslager Plaszow bei Krakau”

Tablica na pamiątkowym kamieni ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach
Tablica na pamiątkowym kamieniu ustawionym na placu przed szkołą w Szebniach
Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Miejsce gdzie stał obóz pracy przymusowej w Szebniach.
Miejsce gdzie stał obóz pracy przymusowej w Szebniach.

 

Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Pamiątkowy kamień ustawiony na placu przed szkołą w Szebniach
Szebnie Obóz pracy przymusowej - Tablica pierwotnie umieszczona nad bramą wjazdową na teren obozu pracy przymusowej. Fot. Krzysztof Kolanko, ze zbiorów Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie
Tablica pierwotnie umieszczona nad bramą wjazdową na teren obozu pracy przymusowej. Fot. Krzysztof Kolanko, ze zbiorów Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie

źródła:
Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich
*Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich str. 176, przypis 127
fotografie:
fot. 1: własna
fot. 2: skan z książki: Stanisław Zabierowski Szebnie: dzieje obozów hitlerowskich
fot. 3: Domena publiczna, (szebnie.archiwa.org)
fot. 4: Macek Zofia, Licencja: CC-BY-NC, (http://szebnie.archiwa.org/)
fot. 5: Domena publiczna (commons.wikimedia.org)
fot. tytułowa:  Fot. Krzysztof Kolanko, ze zbiorów Prywatnego Muzeum Podkarpackich Pól Bitewnych w Krośnie (muzeumkrosno.pl)

Obóz jeniecki w Szebniach 1941-42

Słowem wstępu.

Od dłuższego czasu, chciałem przygotować opisy trzech obozów, które zostały umiejscowione w Szebniach przez Niemców, w okresie II Wojny Światowej. W połowie zeszłego roku przygotowując krótką notatkę na ten temat, korzystałem ze źródeł dostępnych on-line. Jednak czegoś mi w nich brakowało. Po kilku próbach znalezienia literatury książkowej, udało się zdobyć pozycję Stanisława Zabierowskiego „Szebnie dzieje obozów hitlerowskich” (Krajowa Agencja Wydawnicza – Rzeszów 1985). Po jej przeczytaniu mogłem zabrać się za tekst, który przed Wami prezentuję. Czytaj dalej Obóz jeniecki w Szebniach 1941-42

Cmentarz z I Wojny Światowej nr 15 – Harklowa

Cmentarz wojenny z I Wojny Światowej nr 15 w Harklowej

zaprojektowany przez Johanna Jägera, usytuowany na terenie wsi Harklowa (k. Skołyszyna). Należy do II Okręgu Cmentarnego Jasło.

Na cmentarzu pochowanych jest 78 żołnierzy niemieckich z 268, 269, 270, 271 i 272 Pruskiego Rezerwowego Pułku Piechoty, 67 Rezerwowego Pułku Artylerii Polowej.
152 Rosjan (możliwe, że z 21 Dywizji Piechoty z III Korpusu Kaukaskiego, której okopy znajdowały się na przedpolach Harklowej) oraz
6 żołnierzy wojsk austro-węgierskich, w tym Walentin Schober z 7 Pułku Piechoty Armii Austro-Węgier Józef Cernohorsky z 56 PP Armii Austro-Węgier, którego 88% stanowili Polacy (w 1914 r.). Większość żołnierzy poległa pomiędzy 4 a 6 maja 1915 r, tylko Walentin Schober zmarł  15 grudnia 1914.

Grób Valentina Schobera
Grób Valentina Schobera

Cmentarz jest w kształcie prostokąta ze skośnie ściętym bokiem od strony zachodniej. Powierzchnia to około 7,5 a. Ogrodzenie w postaci słupów kamiennych z metalowymi sztachetami z wejściem umieszczonym od strony drogi Po wejściu na cmentarz od razu rzuca się w oczy wbudowany we wschodni mur ogrodzenia, wysoki kwadratowy postument z umieszczonym na nim kamiennym krzyżem maltańskim. Na froncie krzyża umieszczono relief prostego miecza i wyryto daty 1914 i 1916. Pod budowę cmentarza wykorzystano działki należące do Maryanny Trzaskoś, Katarzyny Huzarskiej oraz Stanisława Frodymy.

Krzyż maltański na cmentarzu nr 15 w Harklowej
Krzyż maltański na cmentarzu nr 15 w Harklowej

Pomiędzy żołnierzami z okresu I Wojny Światowej, na cmentarzu pochowano również:

  • podoficera austriackiego Piotra Stygara, pochodzącego z Harklowej, którego według relacji mieszkańców, zastrzelili jego żołnierze za ich nieludzkie traktowanie.
  • żołnierza Wehrmachtu. Według źródeł, pochowany jest w narożniku cmentarza.

Po zaparkowaniu samochodu, zdziwił nas widok, że na polanie ok. 300 m od cmentarza stoją, fakt faktem uszkodzone ale moim zdaniem, jednak nie na ich miejscu – fragmenty krzyży cmentarnych. To chyba nie ich miejsce?!

Przeniesione z cmentarza postumenty z fragmentami krzyży
Przeniesione z cmentarza postumenty z fragmentami krzyży.

 

N 49° 42.639 E 021° 20.515

Nazwiska żołnierzy pochowanych na cmentarzu w Harklowej

Imię Nazwisko Opis
WILHELM ALBRECHT ZMARŁ 5.05.1915, STOPIEŃ WOJSKOWY: MUSK., JEDNOSTKA: P.R.I.R. 268, MOGIŁA 18
ALFRED ANKELMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
WILHELM BERGMANN ZM. 5.05.1915, INF., P.R.I.R. 271, M. 13
KARL BEULSHAUSEN ZM. 4.05.1915, GFT., P.R.I.R. 269, M. 18
OSWALD BÖHRE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 13
EMIL BÖTTCHER ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 268, M. 2
HEINRICH BUTZMÜHLEN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
LEO CERAFICKI ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 269, M. 18
JOSEF CERNOHORSKY ZM. 1.05.1915, LDS.INF., I.R. 56, M. 8
OTTO FENNER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
JOHANN FRANZE ZM. 6.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 2
JAKOB GNIDA ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 11
HERMANN GRASMEL ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 2
ROBERT HARTMANN ZM. 5.05.1915, UT. OFFZ., P.R.I.R. 271, M. 13
PAUL HASCHKE ZM. 4.05.1915, RES. INF., P.R.I.R. 269, M. 14
FRANZ HENKE ZM. 4.05.1915, GREN., P.R.I.R. 269, M. 14
KONRAD HESIG ZM. 5.05.1915, LST. INF., P.R.I.R. 271, M. 13
REINHOLD HOFFMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
ALBERT HOHENSTEIN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
RICHARD WILLY JAHNKE ZM. 5.05.1915, KAN., P.R.I.R. 67, M. 14
WILHELM JAMMER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
LADISLAUS JANISCHEWSKI ZM. 6.05.1915, GFT., P.R.I.R. 269, M. 2
JOSEF JANOSCHKE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
THEODOR JOLLET ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 14
PAUL KARSCH ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
LUDWIG KLEUSER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
ERNST KRANTZ ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 14
KONRAD KUBERNIK ZM. 5.05.1915, INF., P.R.I.R. 270, M. 13
VINZENZ KUŚNIERZ ZM. 5.05.1915, LDST., P.R.I.R. 272, M. 13
PAUL LANGNICKEL ZM. 5.05.1915, UT.FLDW., P.R.I.R. 268, M. 2
ERNST LEHMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
JOSEF LIPECKI ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
FRANZ LÜCK ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 14
FRANZ MAHATZKE RES.INF., P.R.I.R. 269, M. 18
RICHARD MAHLKOW ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 18
PAUL MATZ ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 13
GUSTAV MISSLER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
WILHELM MÜLLER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
ERICH MÜLLER VIII ZM. 5.05.1915, GREN., P.R.I.R. 269, M. 13
REINHOLD PRACHTER ZM. 5.05.1915, JG., P.R.I.R. 268 MGK, M. 2
RICHARD PRESTEL ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
LEO PRUMS ZM. 4.05.1915, GFT., P.R.I.R. 46, M. 14
KARL PUSCH ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 2
ALBERT RAUSCH ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 271, M. 13
ERICH RIEDEL ZM. 6.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 18
PAUL SCHMIDTKA ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
PAUL SCHMIDTKE / SCHWIDTKE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
ARTHUR SCHMIDT II ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
PAUL SCHMIDT III ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
VALENTIN SCHOBER ZM. 15.12.1914, RES.KPL., I.R. 7, M. 16
ERNST SCHULZ ZM. 5.05.1915, RES.INF., P.R.I.R. 269, M. 13
MAX SCHULZ ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 18
RICHARD SCHUSTER ZM. 5.05.1915, RES.INF., P.R.I.R. 269, M. 2
PAUL SCHÜTZMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
KARL SPÄTER ZM. 4.05.1915, FLDW., P.R.I.R. 269, M. 1
MAX STEFAN ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 14
HERMANN STOEMER ZM. 5.05.1915, RES. INF., P.R.I.R. 270, M. 13
FRIEDRICH STOPH ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
FRIEDRICH STROPH ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 269, M. 13
JOSEF VOGEL ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
OTTO VÖLKER ZM. 4.05.1915, HPTM., M. 3
FELIX WALLACH ZM. 5.05.1915, GFT., P.R.I.R. 271, M. 13
WILLY WERCHE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
HERMANN WISTOP ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
JOHANN WYSTRAJEWSKI ZM. 5.05.1915, GFT., P.R.I.R. 269, M. 14

źródła:
materiały z Archiwum Narodowego w Krakowie
Frodyma Roman – Galicyjskie cmentarze wojenne Tom I
http://groby.radaopwim.gov.pl/

Mogiła 260 Żydów – Jasło – Podzamcze

Miejsce zbiorowego mordu żydowskich mieszkańców Kołaczyc. To tutaj zastrzelono 260 osób, wyznawców religii mojżeszowej. Mogiła jest znakiem pamięci, tych strasznych czasów.

Jeśli chodzi o historię żydów na terenie Kołaczyc, to dokument z 1783 roku mówi że „W mieście nie ma nawet jednego Żyda, w związku z czym sytuacja miejscowych obywateli jest lepsza”. Privilegium de non tolerandis Judaeis – zakaz osiedlania się Żydów obowiązywał do 1867 r., chociaż niezbyt rygorystycznie był przestrzegany, ponieważ w 1676 r. mieszkały tu dwie rodziny żydowskie, a w 1824 r. jedna. W 1880 r. mieszkało w Kołaczycach 115 Żydów, a w 20 lat później – 247, tj. 13,8% ogółu mieszkańców. Pod koniec wieku XIX Kołaczyce utraciły prawa miejskie. W drugiej połowie XIX w. powstał tu liczący się ośrodek chasydyzmu. Od 1896 r. działało w środowisku żydowskim Towarzystwo Zaliczkowe, na którego czele stał Mojżesz Wolf. Do wybuchy I wojny światowej lokalna społeczność żydowska liczyła ok. 300 osób.

Gwiazda dawida

Lasy w okolicach Jasła, skrywają wiele tajemnic. Jedną z nich dość dobrze skrywaną, jest historia Żydów z Kołaczyc, która wydarzyła się w trakcie II Wojny Światowej. Przed wybuchem II wojny światowej mieszkało tu 250 Żydów. Zajmowali się przede wszystkim drobnym handlem. Niemcy zdobyli Kołaczyce w połowie wrześnie 1939 roku. W grudniu tego samego roku na terenie Kołaczyc utworzony został Judenrat. Latem  1941 roku część żydowskich mieszkańców została przeniesiona do getta w Jaśle. Data utworzenia getta w samych Kołaczycach nie jest znana, ale wiadomo że 12 sierpnia 1942 roku wypędzono wszystkich Żydów z Kołaczyckiego getta i zostali zgonieni na kołaczyckie błonia, tam zostali załadowani na samochody i wywiezieni w kierunku Jasła.

Mogiła w lesie na podzamczu

W lesie w okolicach Krajowic zamordowano wszystkich, których wywieziono. W ciągu kilku miesięcy wyłapano tych, którym udało się uciec z getta a zostali złapani. Ostatnim cadykiem w Kołaczycach był Chaim Baruch Halberstam, prawnuk Chaima, cadyka z Nowego Sącza, założyciela dynastii cadyków z rodu Halberstamów, będący jednocześnie rabinem we Frysztaku.

Mogiła w lesie na podzamczu

Aby dotrzeć do mogiły, proponuje zostawić samochód na parkingu obok nieistniejącej już restauracji.
N 49° 46.628 E 021° 26.787 - Parking

Następnie trzeba udać się na wschód, na miejsce składowania drewna.

N 49° 46.649 E 021° 26.901 - Na miejscu składowania drewna, obok wysokiego dębu, skręcamy w prawo.

Idąc ścieżką, po lewej stronie mijasz brzozę po około 10 metrach skręcamy w lewo. Widać delikatnie wydeptaną ścieżkę.

N 49° 46.657 E 021° 26.942 - brzoza

Na drzewie widać pomarańczową strzałkę, która wskazuje kierunek drogi.

N 49° 46.677 E 021° 26.996 - Mogiła

Pomnik w Gamracie i jego historia

Akcja Armii Krajowej Obwód Jasło, dzięki której doszło do przejęcia broni i amunicji z magazynów w Gamracie. Noc z 4 na 5 grudnia 1943 r.

kpt. Antoni Holik „Gazda” na jesień 1943 roku rozpoczął poszukiwania źródeł broni dla oddziałów partyzanckich. Spowodowane to było przede wszystkim chronicznym jej brakiem ale i tym, że dowództwo okręgu Kraków przesłało do inspektoratu rozkaz  tworzenia i ubezpieczenia zrzutowisk dla odbioru zrzutów lotniczych dokonywanych przez samoloty startujące z bazy we Włoszech. Zrzutowiska zlokalizowane były na Łazach Bieździadeckich – „Jaskółka” oraz  między Świerchową, Łajscami i Łężynami – „Jastrząb”Zenon Sobota „Korczak” miał w zamiarze przeprowadzenie zbrojnej akcji na skład broni i liczył się ze starciem z dużo większymi siłami hitlerowskimi. Gazda wyperswadował Korczakowi ten pomysł ze względu na nieprzewidywalne skutki jakie akcja przyniosłaby okolicznej ludności, kiepskie zaopatrzenie oddziału w broń oraz trudności w rozproszeniu oddziału liczącego około 100 osób. Kpt. Holik zaproponował podstępne rozwiązanie.

Zresztą niech wypowie się sam:

Otóż w cale nie miałem zamiaru atakować frontalnie nawet z zaskoczenia, bo w każdej sytuacji byłby to nie równa walka, w której skazalibyśmy na porażkę i to być może tragiczna. Mój plan zakładał użycie fortelu i dotarcie do magazynu broni bez walki. Rozpoznanie składu ,,Gamrat” pozwoliło mi ustalić położenie, organizacje, skład osobowy i uzbrojenie ochrony obiektu, porządek dnia i zajęć, a w rezultacie wybór najlepszego wariantu możliwości dostania się do magazynu broni. Strzegła go rzeczywiście silna niemiecka kompania wartownicza w liczbie ok 200 żołnierzy, a obok na terenie znajdowały się baraki dla jeńców rosyjskich, którzy zgłosili akces do tworzonych oddziałów własowców (RONA). Byli oni selekcjonowani i szkoleni w licznie 500-600, – też już częściowo uzbrojonych. Ogrodzony płotem z drutu kolczastego obiekt stał w małym zagajniku okalającym budynki. Cały obiekt składał się z zakładów reperacyjnych broni (rusznikarskich) głównego i pomocniczego magazynu (broni oraz amunicji), a także bloków gospodarczych i koszarowych dla załogi. (…)

Miałem tam swojego człowieka chor., Tadeusza Szymańskiego ps. ,,Borys”, który pracował jako rusznikarz w budynku w którym mieścił się magazyn pomocniczy. Szymański był dowódcą sekcji żołnierzy AK pracujących na terenie obiektu ,,Gamrat”. Była to więc osoba kluczowa dla mojego rozpoznania. (…) Por. Szymański okazał się później wspaniałym Partyzantem i oddanym patriotą. Opracowałem dokładny scenariusz zamierzonej akcji, przewidzianej na noc z 4 na 5 grudnia 1943r. 4 grudnia to była sobota ,w którym to dniu cały garnizon z reguły udawał się samochodami na seans kinowy do Jasła.

Plan przedstawiłem Modrzejewskiemu jako lokalnemu dowódcy Obwodu Jasła. Nie miał zastrzeżeń (poza wspomnianym swoim udziałem). (…) Na wybranych do akcji naszych blisko 27 partyzantów pod moją komendą składały się 3 oddzielne OP z różnych miejscowości ; z Kołaczyc ,Dębowca (Świerchowej ) i z Warzyc. Koncentracja tych 3 OP w ciemnościach nastąpiła 4 grudnia 1943 r.-w sobotę ,ok. godziny 19 00 w lesie w rejonie Podzamcze – Kowalowy , po prawej stronie rzeki Wisłoka w rejonie wili Warchłowskiego .

Dopiero tam przeprowadziłem odprawę z całą grupą , w toku której rozdzieliłem zadania i zapoznałem zebranych z organizacją przedsięwzięcia . Mieliśmy bezszelestnie całą grupą cofnąć się z Podzamcza ,przeskoczyć szosę i podejść w górę rzeki w kierunku mostu pilnowanego przez wartę niemiecką ,ale nie dochodząc do niego (ok.300-350 m. przed mostem ). Tu następowało rozdzielenie grupy na dwa oddziały .Jeden większy liczbowo miał zostać za rzeką pod dowództwem sierż .Jana Betleja ps. ,,Rafałek” (dowódca plutonu z Warzyc ). Był to oddział tzw. nosicieli, zapewniający transport broni przez rzekę . Drugi ,liczący chyba 12 ludzi ,pod moją komendą z Antonim Zawadzkim i Józefem Modrzejewskim ,miał przekroczyć wpław rzekę Wisłoka w możliwie najpłytszym odcinku koryta ,o szerokości jednak 35 -40 m. Na mój sygnał świetlny ,,Borys ” miał potwierdzić latarką od wewnątrz obiektu ,że ogrodzenie zostało przecięte i wszystko jest w porządku . Akcja przebiegała zgodnie z planem.

Brzeg rzeki okazał się wysoki ,stromy i oblodzony .W idealnej ciszy pierwsza grupa zapuściła się w wodę ,bo bród był prawie nie zamarznięty .Woda piekielni zimna sięgała poniżej ud .Temperatura powietrza wynosiła ok.- 10 C. Powoli posuwaliśmy się w stronę miejsca ,gdzie czekał sier. Szymański ,,Borys” w przejściu rozciętego ogrodzenia .Bezszelestnie przeszliśmy laskiem od tyłu budynku magazynu pod drzwi do kotłowni . Cały oddział Niemców z wyjątkiem warty był rzeczywiście nieobecny i miał wrócić około północy . Odczekaliśmy ,aż patrol obejdzie obiekt planowo (ok co dwie godziny) Stałą drogą , między ogrodzeniem a obiektem i wrócić na wartownie . Z boku budynku ,20 m. od wejścia do magazynu od strony rzeki ubezpieczał akcję por. Józef Modrzejewski ustawiony w krzakach , zaledwie jednym pistoletem maszynowym Bergmana z 2 magazynkami, bo więcej nie mieliśmy . Niestety, niewiele to dawało w razie zaatakowania .Za Modrzejewskim ukryło się tych sześciu bez broni ,którzy mieli odbierać broń wydawano z magazynu i przenosić ją do ogrodzenia przy rzece ,gdzie zdobycz przejmowała grupa ,,nosicieli” na drugą stronę rzeki . Grupa wchodząca do wewnątrz magazynu składała się z 5 ludzi (ppor. A .Zawadzkiego ps. ,,Teresa ”, sier. T Szymańskiego ps. ,,Borys”, kpr. E .Tomaszewskiego ps ,,Korzeń”, L. Ligary ps. ,,Mały” i mnie . Każdy miał tylko broń krótką .Gdyby nas Niemcy odkryli wysiekliby tę całą grupę bez trudu . Drzwi od kotłowni Szymański otworzył posiadanym kluczem. Drugie drzwi do magazynu miały wykręcone śruby na zawiasach, tak że ich otwarcie nie sprawiło nam trudności . Szymański co chwila dokładał do pieca CO ,aby ochłodzenie wnętrza budynków nie zwróciło uwagi Niemców . Nastąpiło teraz pośpieszne wydawanie broni z magazynu na zewnątrz i przenoszenie jej wahadłowo przez grupę Modrzejewskiego ,a potem kilkunastu ludzi oddziału ,,nosicieli ”czekających już po naszej stronie rzeki przy ogrodzeniu. Ci ostatni kolejno przenosili broń za rzekę i składowali blisko szosy, gdzie sier. Betlej segregował ją i przydzielał do dalszego niesienia w marszu odwrotowym. Pracowaliśmy w ciszy bardzo sprawnie . Prawie cala broń możliwa do uniesienia była już po drugiej stronie rzeki , gdy na drodze pokazały się reflektory pojazdów jadących od strony Jasła . To nadjeżdżały samochody zwracającymi żołnierzami niemieckimi . Musiała dobiegać północ .Niebawem , rozśpiewani i rozweseleni , być może podpici , zaczęli wchodzić z drugiej strony budynku na piętro do swoich sypialni. Byliśmy w środku i zdążyliśmy główne drzwi kotłowni zablokować od wewnątrz . Był to przykry moment , bo jeden żołnierz zaczął dobijać się do kotłowni dla sprawdzenia pieca c.o. Gdy odszedł ,z magazynu szybko wyszedł ,,Borys”. Po chwili dał nam znak ,że nie ma nikogo, więc wyskoczyliśmy na zewnątrz i dalej do rzeki . Wypadliśmy tym razem na oślep w głęboką wodę po ramiona , ale jakoś przeszliśmy , przyłączając się do czekającego oddziału .

Mróz był ostry ,zimno, że nie daj Boże ,ale nam w tym momencie było ciepło. Szybko odrywaliśmy się od brzegu. Całą grupą wycofywaliśmy się ,przekraczając w ciemnościach drogę, tak aby nas nie dostrzeżono z mostu- odległego zaledwie o 250 metrów. Mogli nas ostrzelać .Na szczęście ,zajęci powrotem kolegów ,niczego nie zauważyli .Dzisiaj podobno most ten jest w innym miejscu .

Nieśliśmy ciężkie i lekkie karabiny maszynowe niemieckie i jeden sowiecki (wszystkie 3 z taśmami z nabojami ),15 niemieckich pistoletów maszynowych,15-20 karabinów 10 pistoletów kal.9mm, chyba 100granatów zaczepnych i obronnych ,rakietnice z nabojami ,skrzynki z amunicją i wiele rozmaitego oporządzenia wojskowego w tym m.n hełmy . Z tym piekielnym obciążeniem ( chyba do 30 kg na osobę),ale szczęśliwi, dopiero gdy przekroczyliśmy drogę, usłyszeliśmy alarm na wartowni .Szliśmy dalej wysoko w lesie ,gdy gdy na szosę wyjechały samochody z wojskiem ,kierując się w stronę Jasła . Zaczął padać śnieg ,a my maszerowaliśmy w przeciwnym kierunku w górę na Warzyce . W nocy Niemcy obawiali się zapuszczać w las . Głęboko w lesie w rejonie Warzyc , miałem przygotowaną doskonale zamaskowaną skrytkę ,wykopaną w opuszczonej stodole u zaufanego gospodarza ,dół na 2x2x2m.ze słomą i workami na broń . Przekładając naoliwione warstwy plandekami i sianem ,zasypaliśmy wszystko ziemią i ubiliśmy jak boisko . Już po dojściu do stodoły rozpuściłem większość oddziału ,a gdy ukryliśmy broń ,odesłałem resztę grupy ,ale uzbrojoną na wypadek spotkania Niemców . Broń tę mieli później zdać . Zanim zakończyliśmy zakopywanie broni ,Józek Modrzejewski ,Antek Zawadzki i Tadeusz Szymański poszli w kierunku Potoku do domu inż. ,,Ludwiczka” (małżeństwo Dankmayerów) na kopalni ,,Dobrucowa” ,jak , zakładali, na kilku dniowy wypoczynek. Była to nasza pewna melina. . Skończyłem z 12 osobową grupą,, Gieńka ”(Eugeniusza Tomaszewskiego) ze Świerchowej zakopywanie broni i później przeprowadziłem ich, obchodząc Jasło, w kierunku południowym, na Żmigród. Najpierw łatwo przekroczyliśmy zamarzniętą rzeczkę Jasiołkę w rejonie Zimnej Wody. Dalej była w Roztoku kopalnia gazu ziemnego z posterunkami ukraińskimi (Werkschutz), których rozkład rozprowadzania znałem i obok nich musiałem przeprowadzić oddział ,, Gieńka.” Gdy ich wyprowadziłem na znane drogi do Żmigrodu zostawiłem ich oddział i wróciłem, już mocno zmęczony, ponownie przez Jasiołkę. Brnąłem w zadymce po zapadającym się lodzie kilka kilometrów w górę rzeki obciążony dwoma pistoletami maszynowymi, dwoma krótkimi pistoletami i granatami.

źródło: Lech Dzikiewicz „Kapitan Holik mówi”

Jeśli dotarłeś z czytaniem do tego miejsca, to gratuluję. Poznałeś kawałek dobrej historii.

Pomnik

N 49° 46.236 E 021° 21.827

Sieklówka – Pomnik zamordowanych

Sieklówka

Do 1991 była podzielona na Sieklówkę Dolną i Sieklówkę Górną. Podział ów związany był z zamieszkami religijnymi i miał nastąpić w XVI wieku. W świadomości mieszkańców, których głównie jednoczyła parafia, raczej nie istniała granica między osadami prócz tej, że sieklowianie na dolepracowali w dawnych czasach dla innego pana, aniżeli sieklowianie na górze.

Wieś liczy około 1000 mieszkańców – w większości jest to ludność rolnicza. Część osób znajduje zatrudnienie w okolicznych zakładach pracy.

W niewielkiej odległości od Cmentarza z I Wojny Światowej, przy drodze z Sieklówki do Warzyc, znajduje się pomnik ofiar okupanta hitlerowskiego. W tamtym czasie wieś była jednym z najaktywniejszych ośrodków konspiracyjnego ruchu oporu AK w okolicy. Wojna pochłonęła wiele ofiar.

6 lipca 1940 roku w lesie na pograniczu Sieklówki rozstrzelano 87 polskich żołnierzy i oficerów oraz kilku przewodników.

Dwóm osobom udało się zbiec w trakcie transportu, a jednej z miejsca egzekucji (Tadeusz Socha z Mrukowej). W 1945 roku ciała przeniesiono do grobu nr 6 na cmentarzu ofiar hitlerowskich egzekucji w Warzycach.

Pomnik w sieklewskim lesie

 

Powyżej miejsca egzekucji, przy drodze z Sieklówki do Warzyc, wybudowano pomnik odsłonięty w 1971 roku. Po zbliżeniu się linii frontu do Sieklówki wieś została wysiedlona 22 sierpnia 1944 roku. Działania wojenne przyniosły ogromne straty materialne: zniszczono 168 budynków mieszkalnych (ocalało 18), wycięto 610 drzew owocowych, pola zostały zaminowane, a we wsi znajdowało się 220 bunkrów i ponad 12 km okopów.

Pomnik

N 49° 47.112 E 021° 32.641

Cmentarz wojenny nr 42 – Sieklówka

Cmentarz wojenny nr 42 – Sieklówka – austriacki cmentarz z I wojny światowej, zaprojektowany przez Johanna Jägera, znajdujący się w gminie Kołaczyce we wsi Sieklówka.

Na cmentarzu pochowanych jest łącznie 32 żołnierzy poległych w dniach 20-28 grudnia 1914 roku:

  • 19 Austriaków m. in. z 17, 27 i 87 Pułków Piechoty Austro-Węgier
  • 13 Rosjan

oraz

  • 2 Niemców (poległych 8 maja 1915 roku)

Obiekt jest zachowany w bardzo dobrym stanie. Ma kształt prostokąta. Cmentarz został zrekonstruowany. Postawiono nowe krzyże zgodne z oryginałem. Krzyże mają wyjątkowy charakter tworzą je dwa wyrzeźbione w drewnie miecze. Na cmentarzu znajduje się także kamienny pomnik zwieńczony drewnianym krzyżem. Na cmentarzu znajduję się również grób osoby cywilnej a dokładniej Jana Lejkowskiego.

W 2015 roku cmentarz przeszedł renowację.

Cmentarz

N 49° 48.000 E 021° 32.590

Skany dokumentów z zasobów NAC

Cmentarz wojenny nr 41 – Bieździadka

Cmentarz wojenny nr 41 – zaprojektowany przez Johanna Jägera.

Cmentarz znajduje się bezpośrednio przy drodze Kołaczyce – Sieklówka. Jest to niewielki cmentarzyk zaprojektowany przez Johanna Jägera. Pochowano tutaj, w 16 grobach, zaledwie 26 żołnierzy: 21 niemców, 3 rosjan i 2 bułgarów. Na grobach znajdujących się przy murze ustawiono wysokie rzeźbione, żeliwne krzyże, natomiast na ułożonych szeregiem w centrum, stoją skromne niewysokie krzyżyki.

Cmentarz ma kształt wydłużonego prostokąta z półkolistą wnęką na wprost wejścia. Ustawiono w niej kapliczkę słupową stanowiącą akcent centralny. Kiedyś w jej wnętrzu, pod szkłem, znajdował się obraz Franca Polednego przedstawiający głowę Chrystusa. Na trzech ścianach kapliczki umieszczone są równoramienne krzyże.
U stóp kapliczki znajduje się indywidualna mogiła oficera o nazwisku Fritz Hoppe. Wejście stanowi kuta furtka pomiędzy dwoma filarami. Całość otacza niewysoki mur z piaskowca, po bokach furtki ozdobiony dwoma kutymi elementami. Cmentarz zachował się stosunkowo dobrze. Jedynie mur był spękany, z tyłu nosił ślady niefachowych napraw.

W latach 2008 – 2010 przeprowadzono kompleksowy remont cmentarza, finansowany z budżetu Wojewody oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie. Odtworzono kształt mogił, który podkreślono krawężnikiem, zakonserwowano zachowane elementy wyposażenia mogił i odtworzono brakujące. Przeprowadzono gruntowny remont muru ogrodzeniowego, najbardziej zniszczone elementy przebudowano.

Cmentarz wojenny nr 41 – Bieździadka

Inskrypcja na pomniku:

ALS FERNER HEIMAT SIND WIR GEKOMMEN,
HIER HAT UNS TOD IN DEN ARM GENOMMEN
UND TRUG UNS DIE BETÄUBENDE NACHT;
IN DER HEIMAT ALLER SIND WIR ERWACH.
„Przybyliśmy z dalekiej Ojczyzny,
Tu objęła nas śmierć w swoje ramiona
I uniosła nasz przez odurzająca noc.
Wszyscy przebudziliśmy się w Ojczyźnie.”

Cmentarz

N 49° 48.191 E 021° 29.775