Cmentarz z I Wojny Światowej nr 15 – Harklowa

Cmentarz wojenny z I Wojny Światowej nr 15 w Harklowej

zaprojektowany przez Johanna Jägera, usytuowany na terenie wsi Harklowa (k. Skołyszyna). Należy do II Okręgu Cmentarnego Jasło.

Na cmentarzu pochowanych jest 78 żołnierzy niemieckich z 268, 269, 270, 271 i 272 Pruskiego Rezerwowego Pułku Piechoty, 67 Rezerwowego Pułku Artylerii Polowej.
152 Rosjan (możliwe, że z 21 Dywizji Piechoty z III Korpusu Kaukaskiego, której okopy znajdowały się na przedpolach Harklowej) oraz
6 żołnierzy wojsk austro-węgierskich, w tym Walentin Schober z 7 Pułku Piechoty Armii Austro-Węgier Józef Cernohorsky z 56 PP Armii Austro-Węgier, którego 88% stanowili Polacy (w 1914 r.). Większość żołnierzy poległa pomiędzy 4 a 6 maja 1915 r, tylko Walentin Schober zmarł  15 grudnia 1914.

Grób Valentina Schobera
Grób Valentina Schobera

Cmentarz jest w kształcie prostokąta ze skośnie ściętym bokiem od strony zachodniej. Powierzchnia to około 7,5 a. Ogrodzenie w postaci słupów kamiennych z metalowymi sztachetami z wejściem umieszczonym od strony drogi Po wejściu na cmentarz od razu rzuca się w oczy wbudowany we wschodni mur ogrodzenia, wysoki kwadratowy postument z umieszczonym na nim kamiennym krzyżem maltańskim. Na froncie krzyża umieszczono relief prostego miecza i wyryto daty 1914 i 1916. Pod budowę cmentarza wykorzystano działki należące do Maryanny Trzaskoś, Katarzyny Huzarskiej oraz Stanisława Frodymy.

Krzyż maltański na cmentarzu nr 15 w Harklowej
Krzyż maltański na cmentarzu nr 15 w Harklowej

Pomiędzy żołnierzami z okresu I Wojny Światowej, na cmentarzu pochowano również:

  • podoficera austriackiego Piotra Stygara, pochodzącego z Harklowej, którego według relacji mieszkańców, zastrzelili jego żołnierze za ich nieludzkie traktowanie.
  • żołnierza Wehrmachtu. Według źródeł, pochowany jest w narożniku cmentarza.

Po zaparkowaniu samochodu, zdziwił nas widok, że na polanie ok. 300 m od cmentarza stoją, fakt faktem uszkodzone ale moim zdaniem, jednak nie na ich miejscu – fragmenty krzyży cmentarnych. To chyba nie ich miejsce?!

Przeniesione z cmentarza postumenty z fragmentami krzyży
Przeniesione z cmentarza postumenty z fragmentami krzyży.

 

N 49° 42.639 E 021° 20.515

Nazwiska żołnierzy pochowanych na cmentarzu w Harklowej

Imię Nazwisko Opis
WILHELM ALBRECHT ZMARŁ 5.05.1915, STOPIEŃ WOJSKOWY: MUSK., JEDNOSTKA: P.R.I.R. 268, MOGIŁA 18
ALFRED ANKELMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
WILHELM BERGMANN ZM. 5.05.1915, INF., P.R.I.R. 271, M. 13
KARL BEULSHAUSEN ZM. 4.05.1915, GFT., P.R.I.R. 269, M. 18
OSWALD BÖHRE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 13
EMIL BÖTTCHER ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 268, M. 2
HEINRICH BUTZMÜHLEN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
LEO CERAFICKI ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 269, M. 18
JOSEF CERNOHORSKY ZM. 1.05.1915, LDS.INF., I.R. 56, M. 8
OTTO FENNER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
JOHANN FRANZE ZM. 6.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 2
JAKOB GNIDA ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 11
HERMANN GRASMEL ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 2
ROBERT HARTMANN ZM. 5.05.1915, UT. OFFZ., P.R.I.R. 271, M. 13
PAUL HASCHKE ZM. 4.05.1915, RES. INF., P.R.I.R. 269, M. 14
FRANZ HENKE ZM. 4.05.1915, GREN., P.R.I.R. 269, M. 14
KONRAD HESIG ZM. 5.05.1915, LST. INF., P.R.I.R. 271, M. 13
REINHOLD HOFFMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
ALBERT HOHENSTEIN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
RICHARD WILLY JAHNKE ZM. 5.05.1915, KAN., P.R.I.R. 67, M. 14
WILHELM JAMMER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
LADISLAUS JANISCHEWSKI ZM. 6.05.1915, GFT., P.R.I.R. 269, M. 2
JOSEF JANOSCHKE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
THEODOR JOLLET ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 14
PAUL KARSCH ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
LUDWIG KLEUSER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
ERNST KRANTZ ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 14
KONRAD KUBERNIK ZM. 5.05.1915, INF., P.R.I.R. 270, M. 13
VINZENZ KUŚNIERZ ZM. 5.05.1915, LDST., P.R.I.R. 272, M. 13
PAUL LANGNICKEL ZM. 5.05.1915, UT.FLDW., P.R.I.R. 268, M. 2
ERNST LEHMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
JOSEF LIPECKI ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
FRANZ LÜCK ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 14
FRANZ MAHATZKE RES.INF., P.R.I.R. 269, M. 18
RICHARD MAHLKOW ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 18
PAUL MATZ ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 13
GUSTAV MISSLER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
WILHELM MÜLLER ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 18
ERICH MÜLLER VIII ZM. 5.05.1915, GREN., P.R.I.R. 269, M. 13
REINHOLD PRACHTER ZM. 5.05.1915, JG., P.R.I.R. 268 MGK, M. 2
RICHARD PRESTEL ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
LEO PRUMS ZM. 4.05.1915, GFT., P.R.I.R. 46, M. 14
KARL PUSCH ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 268, M. 2
ALBERT RAUSCH ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 271, M. 13
ERICH RIEDEL ZM. 6.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 18
PAUL SCHMIDTKA ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
PAUL SCHMIDTKE / SCHWIDTKE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
ARTHUR SCHMIDT II ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
PAUL SCHMIDT III ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
VALENTIN SCHOBER ZM. 15.12.1914, RES.KPL., I.R. 7, M. 16
ERNST SCHULZ ZM. 5.05.1915, RES.INF., P.R.I.R. 269, M. 13
MAX SCHULZ ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 18
RICHARD SCHUSTER ZM. 5.05.1915, RES.INF., P.R.I.R. 269, M. 2
PAUL SCHÜTZMANN ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
KARL SPÄTER ZM. 4.05.1915, FLDW., P.R.I.R. 269, M. 1
MAX STEFAN ZM. 4.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 14
HERMANN STOEMER ZM. 5.05.1915, RES. INF., P.R.I.R. 270, M. 13
FRIEDRICH STOPH ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 269, M. 13
FRIEDRICH STROPH ZM. 5.05.1915, UT.OFFZ., P.R.I.R. 269, M. 13
JOSEF VOGEL ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 270, M. 13
OTTO VÖLKER ZM. 4.05.1915, HPTM., M. 3
FELIX WALLACH ZM. 5.05.1915, GFT., P.R.I.R. 271, M. 13
WILLY WERCHE ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
HERMANN WISTOP ZM. 5.05.1915, MUSK., P.R.I.R. 271, M. 13
JOHANN WYSTRAJEWSKI ZM. 5.05.1915, GFT., P.R.I.R. 269, M. 14

źródła:
materiały z Archiwum Narodowego w Krakowie
Frodyma Roman – Galicyjskie cmentarze wojenne Tom I
http://groby.radaopwim.gov.pl/

Mogiła 260 Żydów – Jasło – Podzamcze

Miejsce zbiorowego mordu żydowskich mieszkańców Kołaczyc. To tutaj zastrzelono 260 osób, wyznawców religii mojżeszowej. Mogiła jest znakiem pamięci, tych strasznych czasów.

Jeśli chodzi o historię żydów na terenie Kołaczyc, to dokument z 1783 roku mówi że „W mieście nie ma nawet jednego Żyda, w związku z czym sytuacja miejscowych obywateli jest lepsza”. Privilegium de non tolerandis Judaeis – zakaz osiedlania się Żydów obowiązywał do 1867 r., chociaż niezbyt rygorystycznie był przestrzegany, ponieważ w 1676 r. mieszkały tu dwie rodziny żydowskie, a w 1824 r. jedna. W 1880 r. mieszkało w Kołaczycach 115 Żydów, a w 20 lat później – 247, tj. 13,8% ogółu mieszkańców. Pod koniec wieku XIX Kołaczyce utraciły prawa miejskie. W drugiej połowie XIX w. powstał tu liczący się ośrodek chasydyzmu. Od 1896 r. działało w środowisku żydowskim Towarzystwo Zaliczkowe, na którego czele stał Mojżesz Wolf. Do wybuchy I wojny światowej lokalna społeczność żydowska liczyła ok. 300 osób.

Gwiazda dawida

Lasy w okolicach Jasła, skrywają wiele tajemnic. Jedną z nich dość dobrze skrywaną, jest historia Żydów z Kołaczyc, która wydarzyła się w trakcie II Wojny Światowej. Przed wybuchem II wojny światowej mieszkało tu 250 Żydów. Zajmowali się przede wszystkim drobnym handlem. Niemcy zdobyli Kołaczyce w połowie wrześnie 1939 roku. W grudniu tego samego roku na terenie Kołaczyc utworzony został Judenrat. Latem  1941 roku część żydowskich mieszkańców została przeniesiona do getta w Jaśle. Data utworzenia getta w samych Kołaczycach nie jest znana, ale wiadomo że 12 sierpnia 1942 roku wypędzono wszystkich Żydów z Kołaczyckiego getta i zostali zgonieni na kołaczyckie błonia, tam zostali załadowani na samochody i wywiezieni w kierunku Jasła.

Mogiła w lesie na podzamczu

W lesie w okolicach Krajowic zamordowano wszystkich, których wywieziono. W ciągu kilku miesięcy wyłapano tych, którym udało się uciec z getta a zostali złapani. Ostatnim cadykiem w Kołaczycach był Chaim Baruch Halberstam, prawnuk Chaima, cadyka z Nowego Sącza, założyciela dynastii cadyków z rodu Halberstamów, będący jednocześnie rabinem we Frysztaku.

Mogiła w lesie na podzamczu

Aby dotrzeć do mogiły, proponuje zostawić samochód na parkingu obok nieistniejącej już restauracji.
N 49° 46.628 E 021° 26.787 - Parking

Następnie trzeba udać się na wschód, na miejsce składowania drewna.

N 49° 46.649 E 021° 26.901 - Na miejscu składowania drewna, obok wysokiego dębu, skręcamy w prawo.

Idąc ścieżką, po lewej stronie mijasz brzozę po około 10 metrach skręcamy w lewo. Widać delikatnie wydeptaną ścieżkę.

N 49° 46.657 E 021° 26.942 - brzoza

Na drzewie widać pomarańczową strzałkę, która wskazuje kierunek drogi.

N 49° 46.677 E 021° 26.996 - Mogiła

Pomnik w Gamracie i jego historia

Akcja Armii Krajowej Obwód Jasło, dzięki której doszło do przejęcia broni i amunicji z magazynów w Gamracie. Noc z 4 na 5 grudnia 1943 r.

kpt. Antoni Holik „Gazda” na jesień 1943 roku rozpoczął poszukiwania źródeł broni dla oddziałów partyzanckich. Spowodowane to było przede wszystkim chronicznym jej brakiem ale i tym, że dowództwo okręgu Kraków przesłało do inspektoratu rozkaz  tworzenia i ubezpieczenia zrzutowisk dla odbioru zrzutów lotniczych dokonywanych przez samoloty startujące z bazy we Włoszech. Zrzutowiska zlokalizowane były na Łazach Bieździadeckich – „Jaskółka” oraz  między Świerchową, Łajscami i Łężynami – „Jastrząb”Zenon Sobota „Korczak” miał w zamiarze przeprowadzenie zbrojnej akcji na skład broni i liczył się ze starciem z dużo większymi siłami hitlerowskimi. Gazda wyperswadował Korczakowi ten pomysł ze względu na nieprzewidywalne skutki jakie akcja przyniosłaby okolicznej ludności, kiepskie zaopatrzenie oddziału w broń oraz trudności w rozproszeniu oddziału liczącego około 100 osób. Kpt. Holik zaproponował podstępne rozwiązanie.

Zresztą niech wypowie się sam:

Otóż w cale nie miałem zamiaru atakować frontalnie nawet z zaskoczenia, bo w każdej sytuacji byłby to nie równa walka, w której skazalibyśmy na porażkę i to być może tragiczna. Mój plan zakładał użycie fortelu i dotarcie do magazynu broni bez walki. Rozpoznanie składu ,,Gamrat” pozwoliło mi ustalić położenie, organizacje, skład osobowy i uzbrojenie ochrony obiektu, porządek dnia i zajęć, a w rezultacie wybór najlepszego wariantu możliwości dostania się do magazynu broni. Strzegła go rzeczywiście silna niemiecka kompania wartownicza w liczbie ok 200 żołnierzy, a obok na terenie znajdowały się baraki dla jeńców rosyjskich, którzy zgłosili akces do tworzonych oddziałów własowców (RONA). Byli oni selekcjonowani i szkoleni w licznie 500-600, – też już częściowo uzbrojonych. Ogrodzony płotem z drutu kolczastego obiekt stał w małym zagajniku okalającym budynki. Cały obiekt składał się z zakładów reperacyjnych broni (rusznikarskich) głównego i pomocniczego magazynu (broni oraz amunicji), a także bloków gospodarczych i koszarowych dla załogi. (…)

Miałem tam swojego człowieka chor., Tadeusza Szymańskiego ps. ,,Borys”, który pracował jako rusznikarz w budynku w którym mieścił się magazyn pomocniczy. Szymański był dowódcą sekcji żołnierzy AK pracujących na terenie obiektu ,,Gamrat”. Była to więc osoba kluczowa dla mojego rozpoznania. (…) Por. Szymański okazał się później wspaniałym Partyzantem i oddanym patriotą. Opracowałem dokładny scenariusz zamierzonej akcji, przewidzianej na noc z 4 na 5 grudnia 1943r. 4 grudnia to była sobota ,w którym to dniu cały garnizon z reguły udawał się samochodami na seans kinowy do Jasła.

Plan przedstawiłem Modrzejewskiemu jako lokalnemu dowódcy Obwodu Jasła. Nie miał zastrzeżeń (poza wspomnianym swoim udziałem). (…) Na wybranych do akcji naszych blisko 27 partyzantów pod moją komendą składały się 3 oddzielne OP z różnych miejscowości ; z Kołaczyc ,Dębowca (Świerchowej ) i z Warzyc. Koncentracja tych 3 OP w ciemnościach nastąpiła 4 grudnia 1943 r.-w sobotę ,ok. godziny 19 00 w lesie w rejonie Podzamcze – Kowalowy , po prawej stronie rzeki Wisłoka w rejonie wili Warchłowskiego .

Dopiero tam przeprowadziłem odprawę z całą grupą , w toku której rozdzieliłem zadania i zapoznałem zebranych z organizacją przedsięwzięcia . Mieliśmy bezszelestnie całą grupą cofnąć się z Podzamcza ,przeskoczyć szosę i podejść w górę rzeki w kierunku mostu pilnowanego przez wartę niemiecką ,ale nie dochodząc do niego (ok.300-350 m. przed mostem ). Tu następowało rozdzielenie grupy na dwa oddziały .Jeden większy liczbowo miał zostać za rzeką pod dowództwem sierż .Jana Betleja ps. ,,Rafałek” (dowódca plutonu z Warzyc ). Był to oddział tzw. nosicieli, zapewniający transport broni przez rzekę . Drugi ,liczący chyba 12 ludzi ,pod moją komendą z Antonim Zawadzkim i Józefem Modrzejewskim ,miał przekroczyć wpław rzekę Wisłoka w możliwie najpłytszym odcinku koryta ,o szerokości jednak 35 -40 m. Na mój sygnał świetlny ,,Borys ” miał potwierdzić latarką od wewnątrz obiektu ,że ogrodzenie zostało przecięte i wszystko jest w porządku . Akcja przebiegała zgodnie z planem.

Brzeg rzeki okazał się wysoki ,stromy i oblodzony .W idealnej ciszy pierwsza grupa zapuściła się w wodę ,bo bród był prawie nie zamarznięty .Woda piekielni zimna sięgała poniżej ud .Temperatura powietrza wynosiła ok.- 10 C. Powoli posuwaliśmy się w stronę miejsca ,gdzie czekał sier. Szymański ,,Borys” w przejściu rozciętego ogrodzenia .Bezszelestnie przeszliśmy laskiem od tyłu budynku magazynu pod drzwi do kotłowni . Cały oddział Niemców z wyjątkiem warty był rzeczywiście nieobecny i miał wrócić około północy . Odczekaliśmy ,aż patrol obejdzie obiekt planowo (ok co dwie godziny) Stałą drogą , między ogrodzeniem a obiektem i wrócić na wartownie . Z boku budynku ,20 m. od wejścia do magazynu od strony rzeki ubezpieczał akcję por. Józef Modrzejewski ustawiony w krzakach , zaledwie jednym pistoletem maszynowym Bergmana z 2 magazynkami, bo więcej nie mieliśmy . Niestety, niewiele to dawało w razie zaatakowania .Za Modrzejewskim ukryło się tych sześciu bez broni ,którzy mieli odbierać broń wydawano z magazynu i przenosić ją do ogrodzenia przy rzece ,gdzie zdobycz przejmowała grupa ,,nosicieli” na drugą stronę rzeki . Grupa wchodząca do wewnątrz magazynu składała się z 5 ludzi (ppor. A .Zawadzkiego ps. ,,Teresa ”, sier. T Szymańskiego ps. ,,Borys”, kpr. E .Tomaszewskiego ps ,,Korzeń”, L. Ligary ps. ,,Mały” i mnie . Każdy miał tylko broń krótką .Gdyby nas Niemcy odkryli wysiekliby tę całą grupę bez trudu . Drzwi od kotłowni Szymański otworzył posiadanym kluczem. Drugie drzwi do magazynu miały wykręcone śruby na zawiasach, tak że ich otwarcie nie sprawiło nam trudności . Szymański co chwila dokładał do pieca CO ,aby ochłodzenie wnętrza budynków nie zwróciło uwagi Niemców . Nastąpiło teraz pośpieszne wydawanie broni z magazynu na zewnątrz i przenoszenie jej wahadłowo przez grupę Modrzejewskiego ,a potem kilkunastu ludzi oddziału ,,nosicieli ”czekających już po naszej stronie rzeki przy ogrodzeniu. Ci ostatni kolejno przenosili broń za rzekę i składowali blisko szosy, gdzie sier. Betlej segregował ją i przydzielał do dalszego niesienia w marszu odwrotowym. Pracowaliśmy w ciszy bardzo sprawnie . Prawie cala broń możliwa do uniesienia była już po drugiej stronie rzeki , gdy na drodze pokazały się reflektory pojazdów jadących od strony Jasła . To nadjeżdżały samochody zwracającymi żołnierzami niemieckimi . Musiała dobiegać północ .Niebawem , rozśpiewani i rozweseleni , być może podpici , zaczęli wchodzić z drugiej strony budynku na piętro do swoich sypialni. Byliśmy w środku i zdążyliśmy główne drzwi kotłowni zablokować od wewnątrz . Był to przykry moment , bo jeden żołnierz zaczął dobijać się do kotłowni dla sprawdzenia pieca c.o. Gdy odszedł ,z magazynu szybko wyszedł ,,Borys”. Po chwili dał nam znak ,że nie ma nikogo, więc wyskoczyliśmy na zewnątrz i dalej do rzeki . Wypadliśmy tym razem na oślep w głęboką wodę po ramiona , ale jakoś przeszliśmy , przyłączając się do czekającego oddziału .

Mróz był ostry ,zimno, że nie daj Boże ,ale nam w tym momencie było ciepło. Szybko odrywaliśmy się od brzegu. Całą grupą wycofywaliśmy się ,przekraczając w ciemnościach drogę, tak aby nas nie dostrzeżono z mostu- odległego zaledwie o 250 metrów. Mogli nas ostrzelać .Na szczęście ,zajęci powrotem kolegów ,niczego nie zauważyli .Dzisiaj podobno most ten jest w innym miejscu .

Nieśliśmy ciężkie i lekkie karabiny maszynowe niemieckie i jeden sowiecki (wszystkie 3 z taśmami z nabojami ),15 niemieckich pistoletów maszynowych,15-20 karabinów 10 pistoletów kal.9mm, chyba 100granatów zaczepnych i obronnych ,rakietnice z nabojami ,skrzynki z amunicją i wiele rozmaitego oporządzenia wojskowego w tym m.n hełmy . Z tym piekielnym obciążeniem ( chyba do 30 kg na osobę),ale szczęśliwi, dopiero gdy przekroczyliśmy drogę, usłyszeliśmy alarm na wartowni .Szliśmy dalej wysoko w lesie ,gdy gdy na szosę wyjechały samochody z wojskiem ,kierując się w stronę Jasła . Zaczął padać śnieg ,a my maszerowaliśmy w przeciwnym kierunku w górę na Warzyce . W nocy Niemcy obawiali się zapuszczać w las . Głęboko w lesie w rejonie Warzyc , miałem przygotowaną doskonale zamaskowaną skrytkę ,wykopaną w opuszczonej stodole u zaufanego gospodarza ,dół na 2x2x2m.ze słomą i workami na broń . Przekładając naoliwione warstwy plandekami i sianem ,zasypaliśmy wszystko ziemią i ubiliśmy jak boisko . Już po dojściu do stodoły rozpuściłem większość oddziału ,a gdy ukryliśmy broń ,odesłałem resztę grupy ,ale uzbrojoną na wypadek spotkania Niemców . Broń tę mieli później zdać . Zanim zakończyliśmy zakopywanie broni ,Józek Modrzejewski ,Antek Zawadzki i Tadeusz Szymański poszli w kierunku Potoku do domu inż. ,,Ludwiczka” (małżeństwo Dankmayerów) na kopalni ,,Dobrucowa” ,jak , zakładali, na kilku dniowy wypoczynek. Była to nasza pewna melina. . Skończyłem z 12 osobową grupą,, Gieńka ”(Eugeniusza Tomaszewskiego) ze Świerchowej zakopywanie broni i później przeprowadziłem ich, obchodząc Jasło, w kierunku południowym, na Żmigród. Najpierw łatwo przekroczyliśmy zamarzniętą rzeczkę Jasiołkę w rejonie Zimnej Wody. Dalej była w Roztoku kopalnia gazu ziemnego z posterunkami ukraińskimi (Werkschutz), których rozkład rozprowadzania znałem i obok nich musiałem przeprowadzić oddział ,, Gieńka.” Gdy ich wyprowadziłem na znane drogi do Żmigrodu zostawiłem ich oddział i wróciłem, już mocno zmęczony, ponownie przez Jasiołkę. Brnąłem w zadymce po zapadającym się lodzie kilka kilometrów w górę rzeki obciążony dwoma pistoletami maszynowymi, dwoma krótkimi pistoletami i granatami.

źródło: Lech Dzikiewicz „Kapitan Holik mówi”

Jeśli dotarłeś z czytaniem do tego miejsca, to gratuluję. Poznałeś kawałek dobrej historii.

Pomnik

N 49° 46.236 E 021° 21.827

Sieklówka – Pomnik zamordowanych

Sieklówka

Do 1991 była podzielona na Sieklówkę Dolną i Sieklówkę Górną. Podział ów związany był z zamieszkami religijnymi i miał nastąpić w XVI wieku. W świadomości mieszkańców, których głównie jednoczyła parafia, raczej nie istniała granica między osadami prócz tej, że sieklowianie na dolepracowali w dawnych czasach dla innego pana, aniżeli sieklowianie na górze.

Wieś liczy około 1000 mieszkańców – w większości jest to ludność rolnicza. Część osób znajduje zatrudnienie w okolicznych zakładach pracy.

W niewielkiej odległości od Cmentarza z I Wojny Światowej, przy drodze z Sieklówki do Warzyc, znajduje się pomnik ofiar okupanta hitlerowskiego. W tamtym czasie wieś była jednym z najaktywniejszych ośrodków konspiracyjnego ruchu oporu AK w okolicy. Wojna pochłonęła wiele ofiar.

6 lipca 1940 roku w lesie na pograniczu Sieklówki rozstrzelano 87 polskich żołnierzy i oficerów oraz kilku przewodników.

Dwóm osobom udało się zbiec w trakcie transportu, a jednej z miejsca egzekucji (Tadeusz Socha z Mrukowej). W 1945 roku ciała przeniesiono do grobu nr 6 na cmentarzu ofiar hitlerowskich egzekucji w Warzycach.

Pomnik w sieklewskim lesie

 

Powyżej miejsca egzekucji, przy drodze z Sieklówki do Warzyc, wybudowano pomnik odsłonięty w 1971 roku. Po zbliżeniu się linii frontu do Sieklówki wieś została wysiedlona 22 sierpnia 1944 roku. Działania wojenne przyniosły ogromne straty materialne: zniszczono 168 budynków mieszkalnych (ocalało 18), wycięto 610 drzew owocowych, pola zostały zaminowane, a we wsi znajdowało się 220 bunkrów i ponad 12 km okopów.

Pomnik

N 49° 47.112 E 021° 32.641

Cmentarz wojenny nr 42 – Sieklówka

Cmentarz wojenny nr 42 – Sieklówka – austriacki cmentarz z I wojny światowej, zaprojektowany przez Johanna Jägera, znajdujący się w gminie Kołaczyce we wsi Sieklówka.

Na cmentarzu pochowanych jest łącznie 32 żołnierzy poległych w dniach 20-28 grudnia 1914 roku:

  • 19 Austriaków m. in. z 17, 27 i 87 Pułków Piechoty Austro-Węgier
  • 13 Rosjan

oraz

  • 2 Niemców (poległych 8 maja 1915 roku)

Obiekt jest zachowany w bardzo dobrym stanie. Ma kształt prostokąta. Cmentarz został zrekonstruowany. Postawiono nowe krzyże zgodne z oryginałem. Krzyże mają wyjątkowy charakter tworzą je dwa wyrzeźbione w drewnie miecze. Na cmentarzu znajduje się także kamienny pomnik zwieńczony drewnianym krzyżem. Na cmentarzu znajduję się również grób osoby cywilnej a dokładniej Jana Lejkowskiego.

W 2015 roku cmentarz przeszedł renowację.

Cmentarz

N 49° 48.000 E 021° 32.590

Skany dokumentów z zasobów NAC

Cmentarz wojenny nr 41 – Bieździadka

Cmentarz wojenny nr 41 – zaprojektowany przez Johanna Jägera.

Cmentarz znajduje się bezpośrednio przy drodze Kołaczyce – Sieklówka. Jest to niewielki cmentarzyk zaprojektowany przez Johanna Jägera. Pochowano tutaj, w 16 grobach, zaledwie 26 żołnierzy: 21 niemców, 3 rosjan i 2 bułgarów. Na grobach znajdujących się przy murze ustawiono wysokie rzeźbione, żeliwne krzyże, natomiast na ułożonych szeregiem w centrum, stoją skromne niewysokie krzyżyki.

Cmentarz ma kształt wydłużonego prostokąta z półkolistą wnęką na wprost wejścia. Ustawiono w niej kapliczkę słupową stanowiącą akcent centralny. Kiedyś w jej wnętrzu, pod szkłem, znajdował się obraz Franca Polednego przedstawiający głowę Chrystusa. Na trzech ścianach kapliczki umieszczone są równoramienne krzyże.
U stóp kapliczki znajduje się indywidualna mogiła oficera o nazwisku Fritz Hoppe. Wejście stanowi kuta furtka pomiędzy dwoma filarami. Całość otacza niewysoki mur z piaskowca, po bokach furtki ozdobiony dwoma kutymi elementami. Cmentarz zachował się stosunkowo dobrze. Jedynie mur był spękany, z tyłu nosił ślady niefachowych napraw.

W latach 2008 – 2010 przeprowadzono kompleksowy remont cmentarza, finansowany z budżetu Wojewody oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Warszawie. Odtworzono kształt mogił, który podkreślono krawężnikiem, zakonserwowano zachowane elementy wyposażenia mogił i odtworzono brakujące. Przeprowadzono gruntowny remont muru ogrodzeniowego, najbardziej zniszczone elementy przebudowano.

Cmentarz wojenny nr 41 – Bieździadka

Inskrypcja na pomniku:

ALS FERNER HEIMAT SIND WIR GEKOMMEN,
HIER HAT UNS TOD IN DEN ARM GENOMMEN
UND TRUG UNS DIE BETÄUBENDE NACHT;
IN DER HEIMAT ALLER SIND WIR ERWACH.
„Przybyliśmy z dalekiej Ojczyzny,
Tu objęła nas śmierć w swoje ramiona
I uniosła nasz przez odurzająca noc.
Wszyscy przebudziliśmy się w Ojczyźnie.”

Cmentarz

N 49° 48.191 E 021° 29.775

Cmentarz wojenny nr 40 – Bieździedza

 

Cmentarz wojenny nr 40 – Bieździedza
Cmentarz wojenny nr 40 – Bieździedza

Cmentarz został zaprojektowany przez Johanna Jägera. Jest to kwatera na cmentarzu parafialnym w Bieździedzy. Obiekt ogrodzony drewnianym parkanem na kamiennych słupkach. W centrum ustawiono duży drewniany krzyż na kamiennym cokole z inskrypcją: „Do nas pokój przyszedł prędzej niż do Was„. Pochowano tu 29 żołnierzy rosyjskich, 38 niemieckich, 1 austro-węgierski oraz dwóch o nieustalonej narodowości.

Ciekawostka:

Żołnierz wymieniony jako austriacki, wygląda na Polaka – szer. Józef Kalita, z dokumentów można wywnioskować, że pochodził z Monasterzyska (dziś miasto na Ukrainie do 1939 r. na terenie Polski). Co do tych 2 nieznanych i szer. Kality, to są wykreśleni z listy! Może to sugerować, że zostali ekshumowani lub w ogóle nie byli pochowani na tym cmentarzu. Na I stronie widać naniesione poprawki, z 52 grobów poprawiono na 49. Na planie cmentarza również widnieje 49 groby.

Większość żołnierzy zmarła pomiędzy 5 a 8 maja 1915 natomiast szer. Kalita ponad rok później, bo 28 lipca 1916.

W latach 2007 – 2010 przeprowadzono kompleksowy remont.

aktualizacja: 10.02.2017 r.

Dzięki czujności i wiedzy Pana Antoniego Kality, udało się ustalić szczegóły pochówku szer. Józefa Kality. Faktycznie, jest pochowany na tym cmentarzu, ale życie stracił w potyczce, właśnie w okolicach Monasterca. Jego ojciec, Jakub Kalita w lutym 1919 r. wybrał się saniami wraz z dwojgiem swoim synów po ciało Józefa. Nie ma informacji skąd dowiedział się o miejscu pochówku swojego syna. Po przybyciu na miejsce, ekshumowali ciało Józefa, owinęli w brezent i przywieźli do Bieździedzy. Wrócili w rodzinne strony dopiero po Wielkanocy – wozem. Nazwisko „Kalita” funkcjonowało mniej więcej  do lat 50. XX wieku. Potem, wszyscy żyjący Kalitowie zmienili nazwisko na Kaleta. Jakub Kalita, czyli ojciec szer. Józefa Kality również jest pochowany na cmentarzu w Bieździedzy. Jego grób znajduje się po prawej stronie kaplicy cmentarnej.

Cmentarz

N 49° 48.337 E 021° 28.494

Akta z zasobów NAC

Gorajowice, Bieździadka, Bieździedza, Sieklówka

19 marca 2016

Dzisiejsze popołudnie spędziliśmy z małżonką, na krótkiej wycieczce po znanych mi okolicach. W dzieciństwie spędzałem sporo czasu u dziadków w Lublicy czy na Łazach w Bieździadce.

Droga „przez las” z Gorajowic była wtedy w tragicznym stanie, a teraz jest świeży asfalcik, po którym jedzie się jak marzenie.  Nie wiedziałem, choć być może nie pamiętałem, że krzyżówka koło krzyża była świadkiem takich ciekawych historii. Według miejscowych opowieści, na rozstaju dróg, był umieszczony wizerunek Jezusa na buku, za którym była mogiła niewiadomego pochodzenia. Wizerunek ten, został przeniesiony i umieszczony na drewnianym krzyżu, przy skrzyżowaniu dróg prowadzących do Jasła, Bieździadki, na Szkotnię i Babią Górę

Czytaj dalej Gorajowice, Bieździadka, Bieździedza, Sieklówka